Leo Kessler „Operacja Leopard. Gorzkie zwycięstwo” (Maricn Walków)
Leo Kessler "Operacja Leopard. Gorzkie zwycięstwo"
wyd. Erica
Maricn Walków
Ile warte jest zwycięstwo na froncie II wojny światowej? Tym razem w szeregi armii Trzeciej Rzeszy zabiera nas brytyjski pisarz i historyk Leo Kessler. Walka toczy się o wyspę Leros u wybrzeży Turcji. Dlaczego Führerowi zależy na jej zdobyciu? Ten, kto nią włada, kontroluje szlaki żeglugowe do Turcji i na Morze Czarne. Zainteresowali się nią alianci. Führer się zaniepokoił i wydał rozkaz do przeprowadzenia „Operacji Leopard”.
Wydawałoby się, że mała wyspa – małe piwo. Kilka okrętów, garść żołnierzy, trochę wybuchów, karabinów, rachu-ciachu i po sprawie. No właśnie niekoniecznie… w przypadku wyspy Leros łatwość jej zdobycia jest odwrotnie proporcjonalna do jej rozmiarów. A to za sprawą gęstych lasów i wysokich gór, których opanowanie musi iść w parze ze szturmowaniem wybrzeży. Kto sobie poradzi z takim zadaniem? Elitarny oddział korpusu Strzelców Górskich Edelweiss.
Poznajemy ich podczas niebezpiecznych ćwiczeń w Alpach, dzięki którym dowiadujemy się, jak przetrwać lawinę i nie dać pogrzebać się żywcem pod zwałami śniegu. Niedługo potem z rozkazu Führera ruszają na akcję na Morzu Śródziemnym. Krew, pot, świst pocisków, pourywane kończyny, wyprute flaki – to codzienność na froncie. W książce oprócz brutalnych opisów walk nie brak również – a może przede wszystkim – historii z wojskowego życia. Kogo odwiedzają żołnierze tuż przed wyruszeniem z koszar? Dlaczego znaleźli się we dwóch w jednym łóżku? I kto odniesie zwycięstwo na wyspie Leros? Ja wiem. Ale nie powiem.
Bo „Operacja Leopard. Gorzkie zwycięstwo” to książka, którą warto przeczytać samodzielnie od deski do deski. I mówi to ktoś, kto w czasach liceum z lekcji historii najchętniej uzyskałby zwolnienie lekarskie. Umiejętny mariaż fikcji literackiej, wojennych doświadczeń autora i faktów historycznych sprawia, że książki takie jak ta pokazują wydarzenia sprzed dziesięcioleci tak, jakby działy się tu i teraz. To alternatywa dla osób, które chciałyby przynajmniej częściowo poznać bliżej historię XX wieku, jednak nie są w stanie przebrnąć przed podręczniki historii.
A w sekrecie powiem Wam, że „Operację Leopard” podobno czytają nawet kobiety, by zrozumieć, co to znaczy „męska literatura”.