Cage The Elephant

Cage The Elephant

Cage The Elephant to rockandrollowy kwartet z Bowling Green, Kentucky. Choć jego członkowie trzymają się głównie surowego gitarowego grania, to zdobywają serca fanów o różnorodnych upodobaniach. Zawdzięczają to umiejętności łączenia wielu gatunków. Dodatkowo potrafią regularnie pisać przebojowe piosenki. Już kilka miesięcy po ich debiucie, magazyn Consequence of Sound nazwał ich jednym z ulubionych rockowych bandów wśród alternatywnych stacji radiowych. Kilkanaście dni temu wydali kolejny świetny album, na którym za stołem producenckim zasiadł sam Dan Auerbach.

 

W stały skład Cage The Elephant wchodzą charyzmatyczny wokalista Matt Schultz, jego starszy brat Brad grający na gitarze rytmicznej, perkusista Jared Champion oraz basista Daniel Tichenor. Panowie uformowali zespół w 2006 roku i od tamtej pory pokazują, że z tak wyprutego przez tysiące artystów gatunku, jakim jest rock and roll, można wciąż wiele wykrzesać. 19 maja 2009 roku wydali pierwszy album zatytułowany Cage The Elephant, którym wnieśli na rynek muzyczny młodzieńczą świeżość i energię. Przebojowy „Ain’t No Rest For The Wicked” otworzył zespołowi drogę do popularności.

 

 

Na debiutanckiej płycie dało się łatwo zauważyć wiele inspiracji, jednak grupie nie można było zarzucić kopiowania innych muzyków czy braku własnego brzmienia. Ta mnogość inspiracji od bluesa, przez punk, aż po hip-hop, stała się w kolejnych latach znakiem rozpoznawczym zespołu. Krytycy nie przestają doszukiwać się u niej pierwiastka twórczości najróżniejszych artystów. Na każdym z koncertów na trasie promującej pierwszy krążek muzycy wysyłali publiczności olbrzymią dawkę energii, a ta oddawała im jej jeszcze więcej. Cage The Elephant zabrali ze sobą owe szaleństwo do studia, gdzie nagrali pełen pasji album Thank You, Happy Birthday wydany 11 stycznia 2011 roku. Ten okazał się godnym następcą Cage The Elephant i utwierdził media i fanów w przekonaniu, że warto śledzić każdy ruch tych chłopaków.

 

 

Występy na żywo są ważną częścią działalności zespołu. Matt Schultz zasłynął z crowd surfingu, czasem udaje mu się przepłynąć na rękach fanów od sceny aż do ostatniego rzędu publiczności. Dziś nikt nie wyobraża sobie koncertów Cage The Elephant bez tej fantastycznej interakcji z widzami. A połączenie bałaganiarstwa z jakością rockandrollowego show idealnie ukazuje album koncertowy wydany na początku 2012 roku Live From the Vic in Chicago.

 

Trzeci krążek zespołu to wydana 17 października 2013 roku Melophobia. Co ciekawe, słowo to oznacza obrzydzenie bądź lęk wywołany przez muzykę. Wzięło się to z tego, że Matt i spółka zaczęli przesadnie dążyć do perfekcji, dopracowując najdrobniejsze detale w nieskończoność, co wywoływało niechęć do własnej muzyki. Niechęci nie okazali fani, którzy docenili płytę. Utrzymano na niej równy, wysoki poziom, a recenzenci znów bawili się w porównania dźwięków Melophobii do twórczości Pixies, Bowiego, a nawet Beatlesów.

 

W podsumowaniach 2015 roku, które większość muzycznych magazynów przygotowało na początku grudnia, prawdopodobnie zabrakło ważnego punktu. Mowa o najnowszym albumie Cage The Elephant, wydanym 18 grudnia Tell Me I’m Pretty. Dan Auerbach, od dawna będący autorytetem dla muzyków z Kentucky, jest odpowiedzialny za produkcję albumu i, w charakterystyczny dla siebie sposób, zaznaczył swoją obecność na płycie.

 

Utwory na Tell Me I’m Pretty są przejrzyste i zbalansowane. Odczuciu dojrzalszego brzmienia sprzyja fakt, iż Matt Schultz zrezygnował z płaczliwych krzyków, czasem pojawiających się na poprzednich wydawnictwach. Dan wsparł chłopaków w procesie tworzenia, pokazując sposoby budowania struktur poszczególnych utworów czy stopując, gdy próbowali dodawać zbędne dźwięki do piosenek. Panowie znaleźli wspólny język dzięki miłości zarówno do starego bluesrocka, jak i tych współczesnych brzmień. Najnowszy krążek Cage The Elephant może być dla zespołu nowym kierunkiem na muzycznej drodze, a za pewnik można uznać to, że panowie jeszcze długo będą obdarowywać fanów swoją rockandrollową, wyzwoloną energią.

 

Przygotował Szymon Baczyński