Bernard Minier „Bielszy odcień śmierci” (Paweł Wojciechowski)
Bernard Minier "Bielszy odcień śmierci"
wyd. Rebis
Paweł Wojciechowski

Obdarty ze skóry koń, piękny górski krajobraz i szpital psychiatryczny – to wszystko znajdziecie w thrillerze „Bielszy odcień śmierci”. Powieściowy debiut Bernarda Miniera został szybko doceniony przez krytyków. Książka otrzymała tytuł „Kryminał Roku 2011” we Francji. Czy rzeczywiście zasługuje na tak wysoką ocenę?
Pracownicy starej elektrowni wodnej położonej po francuskiej stronie Pirenejów odnajdują pewnego poranka zabitego i okaleczonego konia. Sytuacja komplikuje się, kiedy w ciągu kilku następnych dni w okolicy dochodzi do kolejnych morderstw – tym razem ofiarami są ludzie. Co łączy te zbrodnie? Sprawę próbuje wyjaśnić blisko 40-letni komendant Martin Servaz z Tuluzy.
Śledztwo przeplata się z historią Diany Berg – młodej psycholożki, która przybywa do swojego nowego zakładu pracy – leżącego nieopodal miejsc zbrodni szpitalu psychiatrycznego dla groźnych przestępców. Co łączy ją z morderstwami? To musicie odkryć już sami.
Muszę przyznać, że do powieści podszedłem sceptycznie. W końcu – co można nowego wymyślić w gatunku kryminałów? Moją nieufność pogłębiły dodatkowo dziwne porównania, które pojawiły się na początku książki, w stylu „auto zniknęło mu z oczu, pochłonięte przez chmury jak dyliżans pochwycony przez Indian”. Na szczęście moja uwaga szybko przeniosła się ze stylu na skomplikowaną intrygę, a „Bielszy odcień śmierci” wciągnął mnie na wiele godzin.
Główny bohater, komendant Servaz ma dużo wspólnego z postaciami znanymi z innych kryminałów. Najbliżej mu chyba do spokojnego i nieco zmęczonego życiem Kurta Wallandera z powieści Mankella. Tak jak on, Servaz jest rozwiedzionym mężczyzną w średnim wieku. Może się wydawać, że bohater „Bielszego odcienia śmierci” jest przez to podobieństwo postacią nieoryginalną i byle jaką. Nic z tych rzeczy! Okazuje się, że z komendantem Servazem łatwo się zaprzyjaźnić. Szczególnie pocieszne są fragmenty, w których ujawnia się jego niechęć do nowinek technicznych czy najnowszej mody – czytelnik patrzy na to z nieco pobłażliwym, ale za to pełnym sympatii dla bohatera uśmiechem.
Powieść Miniera to nie tylko ciekawa zagadka kryminalna. Oprócz niej znajdziecie tu wiele wątków pobocznych ubarwiających całość. Z książki można dowiedzieć się między innymi o relacjach Servaza z córką czy też o innych prowadzonych przez niego śledztwach. Poza tym uwagę zwracają fragmenty, w których możemy poznać gorzkie refleksje policjanta dotyczące zachodniej cywilizacji. Servaz ubolewa nad tym, że w kapitalistycznym świecie rządzą pieniądze i bylejakość. Zszokowany jest pogłębiającą się głupotą młodzieży i narastającą przemocą.
„Bielszy odcień śmierci” nie jest kryminałem nowatorskim, ale dobrym i przyzwoicie napisanym. Ma kilka niedoróbek, ale i tak potrafi wciągnąć. W sam raz na 2-3 wieczory. Polecam.