Beata Kępińska "Zaradna" (Paweł Krysiak)

Beata Kępińska "Zaradna" (Paweł Krysiak)

Beata Kępińska "Zaradna"

wyd. Zysk i s-ka

Paweł Krysiak

 

 

 

Martę poznajemy dwukrotnie – za pierwszy razem jest już nieźle po pięćdziesiątce, choruje na raka i czeka na stole operacyjnym, aż chirurg usunie jej pierś. Za drugim razem poznajemy ją jako jedenastoletnią dziewczynkę, która bawi się beztrosko z kolegami przy nasypie kolejowym.

 

Marta jest tytułową „Zaradną” z powieści Beaty Kępińskiej. Dlaczego właściwie zaradna? Bo odkąd tylko zaczęła wchodzić w dorosłe życie, potrafiła wykorzystać w pełni swoje walory do osiągnięcia zamierzonych celów. A że natura nie poskąpiła jej urody, życie stawało się dla niej o wiele prostsze.

 

Autorka postanowiła całą historię poprowadzić dwutorowo – czytelnik jest przerzucany co chwilę pomiędzy głębokim PRL-em, a współczesną Polską; pomiędzy młodością a starością głównej bohaterki. Wydarzenia wcześniejsze nie są jednak ukazane jako retrospektywa – patrzymy na nie przez pryzmat tej młodej kobiety, bez całego bagażu jej późniejszych doświadczeń. Dzięki temu mamy szansę poznawać ją stopniowo, analizować motywy jej zachowań i ich wpływ na późniejsze wydarzenia. I tak widzimy Martę tuż po maturze, jeszcze ambitną i tak bardzo naiwną, w świecie gdzie wszystko jest na kartki, a pracy brak. Marta szybko jednak znajduje uniwersalny sposób na wszystkie zmartwienia – stosując się do porad matki, uskutecznia swoją karierę metodą „awans przez łóżko”. Gwarantuje tym sobie życie w luksusowych warunkach, oraz… moralnego kaca. Mimo to kontynuuje swoje praktyki, aż staje się zgorzkniałą, bezwzględną i wyrachowaną kobietą z szerokim wachlarzem znajomości na przeróżnych szczeblach, wliczając w to wysoko postawionych esbeków.

 

Gdy jednak w pewnym momencie jej życie przestaje być serią szczęśliwych zdarzeń, a staje się pasmem porażek, Marta stawia sobie egzystencjalne pytania – o istnienie Boga i jej upadek moralny. Najpierw utrata posady, wkrótce potem także wszystkich znajomości; samobójcza śmierć męża, rak piersi. To wszystko skłania ją do zastanowienia nad własnym życiem.

 

Jak dalej toczą się jej losy, możecie dowiedzieć się już z samej książki – ja nie chcę zdradzać wam całej treści, a zwłaszcza zakończenia, które jest dość przewrotne. Zaznaczam jednak, że warto sięgnąć po tę pozycję z wielu różnych względów – od jej wartości historycznej, czyli przedstawienia czasów PRL od kulis; poprzez próbę psychoanalizy człowieka chorego na raka; aż do ciekawej beletrystyki tak po prostu.