A Tribe Called Quest

A Tribe Called Quest

Ta trójka z Nowego Jorku jak mało kto zasłużyła na tytuł hip-hopowych wizjonerów. 24 września minęło dwadzieścia pięć lat od ukazania się ich klasycznego albumu, The Low End Theory, który na zawsze zmienił oblicze alternatywnego hip-hopu.

 

Niewiele jest składów hip-hopowych, które zasłużyły na tytuł pionierów gatunku tak bardzo, jak założona w 1985 roku formacja A Tribe Called Quest. Już pierwszy longplay nowojorczyków, wydany w 1990 roku People's Instinctive Travels and the Paths of Rhythm, zwiastował wielkie rzeczy. Jednak szczególne znaczenie w rozwoju grupy przypisuje się ich drugiemu albumowi, The Low End TheoryJuż od pierwszych sekund otwierającego krążek utworu "Excursions", swoją obecność wyraźnie zaznacza linia basu, do której następnie dołącza prosty beat oraz łagodny flow Q-Tipa. 

To właśnie oszczędność środków i surowość brzmienia stanowią swoisty leitmotiv albumu, tworząc jego muzyczną tożsamość. 

 

Płyta dotarła zaledwie do 58. miejsca na liście Billboardu. Ten pierwotny brak docenienia jest jednak stale nadrabiany. Krążek otrzymał fantastyczne oceny od najważniejszych magazynów muzycznych w Stanach Zjednoczonych (The Source, Spin, czy Rolling Stone), a w regularnie powstających rankingach, które podsumowują najważniejsze wydawnictwa lat 90., rzadko kiedy jest pomijany.

 

 

Na początku swojej drogi muzycznej, A Tribe Called Quest wzięli udział we wspólnej trasie koncertowej z De La Soul, dogrywając się także do ich klasycznego, kasetowego singla "A Roller Skating Jam Named Saturdays". Za produkcję współodpowiedzialni byli m.in. Q-Tip wraz z Alim Shaheedem, dla których był to początek kariery producenckiej – kolektywnej, pod nazwą The Ummah, oraz solowej każdego z nich. Panowie tworzyli w latach 90. dla Busta Rhymesa, Da Bush Babees, czy Nasa, oraz remiksowali utwory m. in. Michaela Jacksona i Jamiroquaia. W ten sposób, styl ukształtowany na pierwszych płytach A Tribe Called Quest rozprzestrzenił się płynnie po muzycznej scenie, wywierając znaczący wpływ na jej brzmienie.

W 1991 roku, kiedy trwały prace nad krążkiem, Q-Tip i spółka stali też na czele kolektywu Native Tongues. Ruch ten zrzeszał takich twórców jak De La Soul, Queen Latifah i Black Sheep, a jego głównym założeniem było łączenie pozytywnych, afrocentrycznych tekstów z brzmieniem opartym na obfitym samplingu. Właśnie z tego wizjonerskiego podejścia do tworzenia hip-hopu zrodził się The Low End Theory. Album na niespotykaną wtedy skalę zestawiał ze sobą dwa tak odmienne światy rapu i jazzu. Pokłosiem świetnego odbioru tego krążka, a także innych działań Native Tongues, było wyjście z podziemia powstałego dekadę wcześniej jazz-rapu. Do dziś, The Low End Theory pozostaje jednym z najważniejszych dokonań tego podgatunku.

 

Dziś coraz częściej spotyka się albumy współprodukowane przez kilkudziesięciu artystów. 25 lat temu było to jednak zupełnie nieznane zjawisko, szczególnie w świecie hip-hopowym, zdominowanym przez duety didżej – raper. A Tribe Called Quest można uznać za pionierów drużynowych rozwiązań producenckich w ich nurcie muzycznym. Fuzja hip-hopu z jazzem, którą słychać na The Low End Theory, poskutkowała nie tylko obfitą listą sampli, wśród których znajdują się m. in. utwory Arethy Franklin, Grovera Washingtona, czy Jimiego Hendrixa, ale także zaproszeniem do współpracy licznych producentów. Oprócz członków grupy w album zaangażowani byli Sadat X, Diamond D, czy Skeff Anselm, a na basie i kontrabasie do albumu dogrywał się uznany na jazzowej scenie Ron Carter.

Granica między zatraceniem autentyczności gatunku, a rozwijaniem jego muzycznej strony zawsze była w hip-hopie cieńka. Kto by dziś pomyślał, że nawet A Tribe Called Quest, przy okazji wydawania swojego drugiego LP, byli początkowo posądzani o jej przekroczenie? Właściciel wytwórni Jive, Barry Weiss, początkowo uważał, że stricte hip-hopowe wartości giną wśród rozwiązań, które grupa zastosowała na krążku. Po latach okazało się, że ciężko było o bardziej mylną opinię. Low End uderza w mroczniejszą stronę brzmienia, lekko gubiąc dźwięki wyjętej z maszyny perkusyjnej stopy w ciężkiej, dominującej na płycie linii basowej. Album zachowuje jednak hip-hopowe pryncypia dzięki dbałości o spójność projektu, melodyjności i…potencjałowi na bitwach b-boyskich. Zaangażowanie muzyków jazzowych i lekkość bijąca z tekstów, której dotąd w rapie było mało, poskutkowały także rozszerzeniem grupy potencjalnych odbiorców materiału.

To właśnie ta lekkość stanowiła jeden z najistotniejszych fundamentów wyjątkowości A Tribe Called Quest. Duet Phife Dawg i Q-Tip to nieśmiertelny vibe i zwariowana eksploracja możliwości tak zgranego połączenia, podkreślana energią przejrzystej ekspresji, sponatnicznymi wymianami wersów i zwiewnie napisanymi refrenami. Po drugiej stronie zaś barwne podkłady, komponowane tak naprawdę równomiernie przez całe trio, oddawały tę lekkość jaka przepełniała zarówno proces twórczy, jak i finalny produkt. Numer “Check the Rhime” to idealne odzwierciedlenie tej wieloletniej formuły.

 


 

The Low End Theory, obok niekwestionowanie istotnej pozycji w katalogu A Tribe Called Quest, stanowi również pomost pomiędzy dwoma segmentami dyskografii grupy – surowym, aczkolwiek bardzo kolorowym debiutem People’s Instinctive Travels and the Paths of Rhythm i przepełnionym pozornie sprzecznymi wartościami soulfulowego brzmienia i brudu rozdziałem otworzonym przez Midnight Marauders. Prawdopodobnie najbardziej eksperymentalnym przykładem tego momentu w ewolucji grupy jest utwór “Everything Is Fair”, gdzie wyeksponowana rockowa psychodelia sampla z “Let’s Take It to the People” Funkadelic pięknie kontrastuje z groovem lini basowej. 

 

Mural w nowojorskiej dzielnicy Queens, będący hołdem dla grupy. To na tle tej ściany powstał w 1991 roku klip do kawałka "Check the Rhime". Żródło: pitchfork.com

 

Po odsłuchu The Low End Theory (czy w zasadzie którejkolwiek innej płyty A Tribe Called Quest) staje się oczywiste, że hip-hopowe trio rozumiało jazz raczej jako cool jazz niż jako jakikolwiek inny podgatunek tego stylu. Podobnie jak Miles Davis czy słynny kwartet Dave'a Brubecka w drugiej połowie lat 50., Q-Tip, Phife Dawg i Ali Shaheed Muhammad ponad trzy dekady później postawili w dużej mierze na szeroko rozumiany chillout. To jednak jedynie wierzchołek góry lodowej jazzowych asocjacji nowojorskiej grupy. Na The Low End Theory ATCQ znaleźli klucz do jednego z najbardziej naturalnych połączeń muzycznych w historii muzyki — jazzu i hip-hopu. Te dwa światy przenikały się tu i idealnie uzupełniały, a panowie z A Tribe Called Quest, pomimo poruszania ważkich tematów, zasłużenie wypracowali sobie opinię najfajniejszych zawodników w rapgrze.

 

 

Przez ponad dekadę swojej działalności A Tribe Called Quest zapisali się wielkimi literami w historii rapgry. Trudno jednoznacznie stwierdzić czy brali pod uwagę taki scenariusz. Można jednak z całą pewnością powiedzieć, że wieńczący płytę The Low End Theory numer "Scenario" z gościnnym udziałem kolektywu Leaders of the New School stał się trampoliną do kariery debiutującego wówczas Busta Rhymesa. Zwiastował także wydanie kolejnego fenomenalnego jazzrapowego krążka "Midnight Marauders" w 1993 roku. Później nowojorczycy nagrali jeszcze dwa longplaye, by w 1998 roku, wkrótce po wydaniu The Love Movement, każdy poszedł własną ścieżką.

W sierpniu tego roku L.A. Reid z Epic Records potwierdził, że w przygotowaniu jest szósta płyta A Tribe Called Quest, nagrana jeszcze przed śmiercią Phife Dawga w marcu tego roku.

 

 

Posłuchaj całego albumu The Low End Theory:

 

 

 


Przygotowali: Radek Łabędzki, Kamil Matyja, Piotr Myszyński, Konrad Zalewski