John Lutz "Seryjny" (Natalia Jakusiewicz)
John Lutz "Seryjny"
wyd. Prószyński i S-ka
Natalia Jakusiewicz
Książka pt. „Seryjny” Johna Lutza wywołała u mnie wrażenie, że mam do czynienia z literaturą opartą na popularnym kryminalnym schemacie. Seryjny morderca, mężczyzna, zabija swoje ofiary, a policja bezskutecznie go szuka. W powieści przypomniane zostają najczęściej spotykane cechy seryjnego zabójcy: ma osobowość kompulsywną, czyli działa według ściśle określonych reguł i rytuałów. Do zbrodni kieruje go jakiś logiczny, w jego mniemaniu, motyw. Ponadto lubi czytać o sobie w prasie, bo czuje się wtedy jak celebryta. Nie inaczej jest w tym przypadku.
Akcja toczy się w Nowym Jorku. Miasto pokazane zostało jako miejsce, gdzie spotkać można wielu bezdomnych, żebrzących i żyjących na granicy minimum socjalnego mieszkańców. To odpowiednie tło dla zwyrodnialca zabijającego młode kobiety.
Policjanci i detektywi mają doprowadzić do schwytania Rzeźnika. Za walkę z przestępstwami ponoszą także konsekwencje w prywatnym życiu. John Lutz eksponuje ten temat.
Książkę czytałam z zainteresowaniem, które wzrastało przede wszystkim wraz z zapowiedzią i odkrywaniem kolejnych zbrodni. Ich opisy nie były szczegółowe, za co jestem autorowi wdzięczna. Nie dodałyby fabule nic poza zniesmaczeniem czytelnika. Nie jest to przecież raport policyjny, więc dawka obrazowania była tutaj adekwatna. Najbardziej nudnym momentem akcji okazał się ten, gdzie doszło do pościgu samochodowego. Jestem pewna, że większe wrażenie wywołałby przedstawiony filmowo. W książce był po prostu suchym opisem ruchów obu kierowców. Gdyby autorowi udało się interesująco przedstawić ten moment fabuły, na pewno zapamiętałabym to jako jego drobny sukces . To jedyny moment podczas czytania książki, w którym moja uwaga została nieco oderwana. John Lutz udowodnił, że powieść o modelowym, seryjnym mordercy, potrafi być zaskakująca.
Jeśli książka trafi do osoby, która często czyta powieści sensacyjne, może wydać jej się, że z podobną fabułą już się kiedyś spotkała. Jest to jednak tylko moje podejrzenie. Dla mnie te sześćset stron było mroczną i wciągającą odskocznią od codzienności.