Majgull Axelsson "Lód i Woda, Woda i Lód" (Marcin Walków)

Majgull Axelsson "Lód i Woda, Woda i Lód" (Marcin Walków)

Majgull Axelsson "Lód i Woda, Woda i Lód"

wyd. W.A.B.

Marcin Walków

 


Po książkę „Lód i woda, woda i lód” Majgul Axelsson sięgnąłem nie dlatego, że została wydana w ramach „serii z miotłą”, poświęconej twórczości kobiet. Nie dlatego, że powieści Axelsson stały się światowymi bestsellerami i były nominowane do najważniejszych nagród literackich. Postanowiłem ją przeczytać tylko dlatego, że – jest ze Szwecji. I był to bardzo dobry wybór.

 

Już pierwsze strony tłumaczą zagadkowy tytuł „Lód i woda, woda i lód”. Akcja powieści rozpoczyna się na pokładzie szwedzkiego lodołamacza „Odyn”, pływającego po wodach za kołem podbiegunowym. Główną bohaterką jest Susanne, kobieta w kwiecie wieku, autorka kryminałów, która zniszczyła rękopis swojej pierwszej powieści i – jak sama twierdzi – od tamtej pory nie napisała niczego lepszego właśnie od niej. Bierze udział w wyprawie naukowców i artystów.

 

Praktycznie co rozdział będziemy opuszczać pokład „Odyna”, by przenieść się nie tylko do Landskrony, innych południowoszwedzkich miast portowych czy Londynu. Będziemy też przenosić się w czasie. Po to, by poznać matkę Susanne – Inez, nauczycielki ze szkoły gospodarstwa domowego, która marzyła o zostaniu profesorem literatury. Inez jest matką dla nastoletniego gwiazdora kapeli Typhons, Bjorna, choć go nie urodziła. Poznamy męża Inez, Birgera, który musi kupować za każdym razem dwie pary butów, ponieważ w dzieciństwie chorował na polio i jedną stopę ma w rozmiarze 39, a drugą 45. Sporo czasu spędzimy w towarzystwie Elsie– siostry Inez, która choć urodziła Bjorna, w zasadzie nie jest jego matką. Pływa za to na statkach jako telegrafistka.  O matce Inez i Elsie, Lydii, nie wspominając – trzeba ją poznać samemu.

 

„Lód i woda, woda i lód” to książka, którą trudno zdefiniować. Nie jest to romans, choć w zasadzie to książka o miłości. Nie jest to thriller, choć dopiero na końcu poznamy rozwiązanie zagadki z pierwszego rozdziału – kto pod nieobecność Susanne, odwiedza jej kajutę, przestawia rzeczy, sika po ścianach i zostawia jej groźby.  Jest to saga rodzinna, którą opowiada kilku narratorów. Krok po kroku poznajemy poszczególnych jej członków w różnych okresach życia. I przede wszystkim – ich problemy, wady i rozterki. Poznajemy dzieci, które choć miały nie powtarzać błędów swoich rodziców, jako dorośli robią dokładnie to samo. Siostry bliźniaczki, które z wiekiem nie tylko różniły się coraz bardziej, ale i poróżniły. To powieść o decyzjach, które ważą na całym dalszym życiu. I o życiu, które bywa bardzo popaprane.

 

Choć nie jest to książka cienka i łatwa, to wciąga i nie nudzi. Autorka umiejętnie żongluje miejscami i czasem akcji, dlatego nie raz, gdy już będziemy wychylać się zza rogu, by zobaczyć, co się za nim kryje, trzeba będzie wstrzymać oddech i ciekawość – i przenieść się na chwilę o 20 lat wstecz lub w przyszłość. W powieści jest bezlik bohaterów, miejsc akcji i wątków – które Axelsson łączy w dość zdumiewającą, aczkolwiek bardzo prawdopodobną całość.

 

Warto przeczytać tę książkę nie tylko po to, by dowiedzieć się przed czym Susanne postanowiła schronić się na pokładzie lodołamacza i jak poradzi sobie z traumą z przeszłości, która dopadła ją nawet na „Odynie”. Warto sięgnąć po powieść Majgull Axelsson także dlatego, że Szwecja to nie tylko bestsellerowe kryminały znanych autorów. To także mniej znane powieści, które zdobyły uznanie na świecie, a w Polsce jeszcze nie odkryte.  „Lód i woda, woda i lód” to dobra książka, napisana przez kobietę, o kobietach – ale nie tylko dla kobiet. Pod czym podpisuję się obiema rękami.