Bianka Rolando „Modrzewiowe korony” (Grzegorz Okraszewski)

Bianka Rolando „Modrzewiowe korony” (Grzegorz Okraszewski)

Bianka Rolando "Modrzewiowe korony”

wyd. Biuro Literackie

Grzegorz Okraszewski

 

 

Zwracając się ku książce o pięknym tytule „Modrzewiowe korony” i podpisanej równie pięknym imieniem autorki – Bianka Rolando –  liczyłem na powolne odkrywanie błysków poetyckiego ducha. Jednak w modrzewiowym lesie łatwo się zgubić. I właśnie to mi się przytrafiło.

 

W tych wierszach czytelnik z pewnością odnajdzie przemyślny zapis stanów ducha lirycznego „ja”. Warto zwrócić uwagę na lekkość i łatwość w jaki autorka posługuje się językiem i buduję swoje światy. Myślę, że kryje się za tym ogrom pracy. Jednak wyłania się z niej nastrój raczej mroczny, znerwicowany i pesymistyczny. Czegóż  bowiem oczekiwać po tej, co została „wystawiona w konkursie sponsorowanym przez nerwosol”? Pomimo tego, że  na poetyckiej mapie pojawia się „Wschód” oraz „Południe” są to krainy odległe. W ich cieplejszym klimacie czytelnik nie zdoła się ogrzać. Pisarka, najwyraźniej mieszkanka „Północy”, raczy nas surowym nastrojem swojego regionu i jemu poświęca najwięcej miejsca.  

 

Nie zważając na ten czy inny klimat, w wierszach Bianki Rolando odnaleźć można wiele cennych, ciekawych i zaskakujących fraz. Jak choćby w wierszu pt. „Wzrost dochodu na Południu”, gdzie pewni bankierzy „wytworzyli taką falę chłodu, że ich żony założyły cieplejszą bieliznę na noc”. Na uwagę zasługuje też fragment opisu wstrętu religijnego zwrotem: „doskwiera mi wieczność”. A także słowa: „Zachód nie jest wieczny”, które dzisiaj zyskują cechy proroctwa.

 

Trudno jednak nie zadać sobie najważniejszego pytania, o czym właściwie jest poemat Bianki Rolando? Autorka celowo rozmywa wszelkie symbole, zawija tak słowa, że brakuje jakiegokolwiek punktu odniesienia do interpretacji. Czymże jest bowiem „Centralne Ogrzewanie” pisane z dużej litery, pojawiające się w kontekście znanym tylko autorce? Takich fragmentów jest mnóstwo. W jednym z wywiadów autorka powiedziała: bardzo lubię twistować język, lubię go wyginać, lubię z nim robić różne laboratoryjne dziwactwa…, eksperymenty… i myślę, że wychodzę z tego zwycięsko. Czy rzeczywiście? Oceńcie sami.