Małgorzata Kochanowicz „Poszukiwana” (Aleksandra Górkiewicz)

Małgorzata Kochanowicz „Poszukiwana” (Aleksandra Górkiewicz)

Małgorzata Kochanowicz „Poszukiwana”

wyd. Erica

Aleksandra Górkiewicz

 

 

Poszukiwana

Gładzę poplamioną krwią okładkę- z jednej strony- przyjemny dreszcz emocji, z drugiej- niepokój.  Decyduję się na kolejny krok- pierwszy rozdział i mroczny tytuł „Śmierć”- to dosyć mocne uderzenie. Pojawia się napięcie- jeszcze tego nie wiem, ale właśnie te uczucia będą mi towarzyszyły aż do ostatniej strony „Poszukiwanej”.

 

Kryminał Małgorzaty Kochanowicz to jedna z tych książek, które tuż przed zaśnięciem ciągle się przeżywa. Człowiek zaczyna bawić się w detektywa, chce szybciej niż bohater rozwikłać zagadkę, zadaje sobie pytania, analizuje tropy i poszlaki. I tak po przeczytaniu pierwszych kilku rozdziałów „Poszukiwanej”- wiem już wszystko, po lekturze następnych sama przed sobą muszę przyznać, że nie mogłam się bardziej mylić. Autorce udało się wprowadzić mnie w błąd i to właśnie spowodowało, że jej najnowsza książka zasługuje na miano dobrego polskiego kryminału.

 

Rok 1904, Kraków. Detektyw Witold Korczyński ma odnaleźć żonę bogatego przemysłowca. Jak można się domyślić- nie będzie to łatwe, tym bardziej, że czasem nawet mały szczegół okazuje się dla bohatera kluczowym. Wszechogarniające deszcz, szaruga i mgła sprawiają, że Kraków staje się bardziej „londyński”, co tylko dodaje klimatu tajemniczości. Małgorzata Kochanowicz opisując miasto zadbała o każdy, nawet najmniejszy szczegół. Obraz Krakowa z początku XX wieku jest historycznie  (bardzo) prawdziwy- autorka często przywołuje restaurację Hawełka, opisuje latarnie umarłych, czy nawet sam krakowski rynek.

 

Tajemnice w książce są dwie. Pierwszą jest zniknięcie żony bogatego przemysłowca, drugą może nawet i większą główny bohater i jego przeszłość. Obie odkrywa się stopniowo, a gdy myślimy, że wszystko jest już jasne, pojawia się nowy, zaskakujący szczegół. To właśnie te detale, które mogą być dla sprawy przeważające sprawiają, że nie odłoży się kryminału Kochanowicz po kilku pierwszych stronach.

 

To, co można zarzucić „Poszukiwanej” to po pierwsze- duża ilość nazwisk, zwłaszcza na pierwszych stronach książki. Często są one zwyczajnie zbędne i niepotrzebnie rozpraszają czytelnika. Po drugie- język, dosyć prosty, czasem nawet ubogi. Te dwa minusy, mimo że zauważalne, nie rzutują jednak szczególnie na odbiór całości. 

 

Mroczne zamiłowanie do okrucieństw i grozy- każdy to odczuwa, choć niewielu się przyznaje. Wiedział to Hitchcock- wie i Kochanowicz. Autorka nie oszczędza więc na ofiarach i scenach przemocy. Gdyby więc „Poszukiwaną” rozpisać jako działanie matematyczne- ilość zwrotów akcji plus niebagatelna liczba finezyjnych zabójstw, daje w sumie naprawdę dobry kryminał.