Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki „Oddam wiersze w dobre ręce” (Paweł Klimczak)

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki „Oddam wiersze w dobre ręce” (Paweł Klimczak)

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki „Oddam wiersze w dobre ręce”

wyd. Biuro Literackie

Paweł Klimczak

 

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki ma już za sobą premierę nowego tomiku, „Imię i znamię”. Tym bardziej warto sięgnąć po wydane jakiś czas temu nakładem Biura Literackiego tomiszcze „Oddam wiersze w dobre ręce”, które zbiera wszystkie wydane przez poetę utwory w jednym miejscu.

 

Od debiutanckiej książki „Nenia i inne wiersze” po obsypaną nagrodami „Piosenkę o zależnościach i uzależnieniach”, poezja Tkaczyszyna-Dyckiego nie przestaje intrygować. Jej pozorna jednoznaczność, skrywająca napięcia prowadzące do nierozstrzygalności, jej niesamowita sprawność w sięganiu po tematy ostateczne (Piotr Śliwiński zupełnie słusznie nazwał Dyckiego „kochankiem ostateczności”), wreszcie – językowa świadomość, wyciągająca słowa, o których istnieniu nie mieliśmy żadnego pojęcia – to wszystko (i wiele więcej) składa się na obraz wyłaniający się z ponad dwudziestu lat działalności poety.

 

„Oddam wiersze w dobre ręce” znakomicie czyta się ciągami, choć czynność to tytaniczna. Widać wtedy zamiłowanie poety do powtarzalności motywów, konstrukcji, czasem niemal całych wierszy. Dycki zaprasza do swoistego tańca ze śmiercią, utratą, bólem, nie szczędząc przy tym ironii i swoiście pojmowanego humoru. Niektórzy w tej twórczości tropią barok, ale lepiej poszukać odpowiedzi na własną rękę.

 

Edytorsko książka prezentuje poziom, do jakiego Biuro Literackie przyzwyczaiło nas przy okazji innych zbiorczych tomów poetyckich. Jest poprawnie i schludnie, a dołączona do tomu płyta CD z zapisem wierszy czytanych przez samego poetę to nie tylko miły dodatek, ale potwierdzenie tezy, że Dycki jest najlepiej czytającym własne utwory poetą w Polsce.

 

„Oddam wiersze w dobre ręce” to summa poetyckiej wyśmienitości. Eugeniusz Tkaczyszyn – Dycki należy do wąskiego grona najbardziej intrygujących polskich poetów, tym lepiej, że teraz te wszystkie doskonałe wiersze można mieć w jednej, sążnistej książce.