Chitra Banerjee Divakaruni „Jedna niezwykła rzecz” (Adriana Boruszewska)

Chitra Banerjee Divakaruni „Jedna niezwykła rzecz” (Adriana Boruszewska)

Chitra Banerjee Divakaruni „Jedna niezwykła rzecz”

Zysk i S-ka

Adriana Boruszewska

 

 

 

jedna niezwykła rzecz„ […] nie sposób się od niej oderwać aż do ostatniej strony” – tak „Jedną niezwykłą rzecz” recenzują azjatyckie pisarki. Na okładce książki można znaleźć „ochy” i „achy” dotyczące fabuły czy sposobu narracji. I szczerze mówiąc, sama nie wiem, gdzie leży problem tej książki. Czy to kwestia różnic kulturowych czy różnic na poziomie literackim? A może po prostu czytałam dużo lepsze książki i „Jedna niezwykła rzecz” mnie nie porwała. Owszem, nie można powiedzieć, że powieść jest nudna i beznadziejna, ale niestety nie jest też nadzwyczajna. Ale do rzeczy…

 

Cała akcja rozgrywa się w konsulacie indyjskim, w bliżej nieokreślonym mieście w Stanach Zjednoczonych. Po trzęsieniu ziemi dziewięć osób zostaje uwięzionych w budynku. Czekając na pomoc i jednocześnie zmagając się z własnymi słabościami, zaczynają opowiadać historie, które zawierają ową „jedną niezwykłą rzecz” w ich życiu. Niespełniona miłość, trudne wybory związane ze zmianą swojego miejsca w hierarchii społecznej, życiowe wybory, które pociągają za sobą konsekwencje odczuwalne przez resztę życia. Wszystko to zostało zawarte w dziewięciu opowieściach tak bardzo odmiennych od siebie osób, pochodzący z różnych kręgów kulturowych.

 

Moment, w którym znajdują się bohaterowie, jest wyjątkowy. Tak naprawdę nikt nie wie, czy wyjdzie żywy spod ruin konsulatu. To skłania bohaterów do przypomnienia sobie historii, które naznaczyły ich życie w sposób istotny.

 

Mam wrażenie, że o to właśnie chodziło autorce – przedstawić ludzki umysł i emocje w sytuacji niezwykłej. Czy jej się to udało? No cóż… biorąc pod uwagę pozytywne recenzje umieszczone na tyłach książki, to autorka spisała się doskonale. Jednak mnie osobiście nie zachwyciła. Owszem, są to historie o ludzkim cierpieniu, ale mam wrażenie, że są one nieco naiwne, powiedziałabym nawet, że dosyć tanie, trochę w bollywoodzkim stylu.

 

Rzadko bywa, że nie potrafię się ustosunkować do lektury. Jednak ta książka taka właśnie jest. Niby wszystko jest w porządku, ale brakuje jej TEGO CZEGOŚ. „Jedna niezwykła rzecz” jest jak tabliczka wyrobu czekoladopodobnego. Po prostu nie ma smaku.