Bernard Cornwell „Strzelcy. Inwazja na Hiszpanię, 1809” (Maciej Filejski)

Bernard Cornwell „Strzelcy. Inwazja na Hiszpanię, 1809” (Maciej Filejski)

Bernard Cornwell "Strzelcy. Inwazja na Hiszpanię, 1809"

Instytut Wydawniczy Erica

Maciej Filejski

 

 

strzelcy800Książki historyczne, według doświadczonych czytelników, są dobrym sposobem na rozpoczęcie przygody z czytaniem. Dużo w nich akcji, fabuła trzyma się pewnego schematu, bohaterowie pomimo swoich wad reprezentują wzór do naśladowania i co najważniejsze, dobro zawsze zwycięża. Jak na tym tle prezentują się Strzelcy” Bernarda Cornwella?

 

Powieść czyta się szybko, fabuła została dobrze przemyślana, przez co autorowi bardzo sprytnie udało się połączyć zdarzenia historyczne z fikcyjnymi. Dzięki temu łatwo odnieść wrażenie, że opisane wydarzenia stanowią jedną całość  Na pochwałę zasługuje również sposób prowadzenia narracji. Jak przystało na powieść historyczną, nie brakuje w niej bogatych opisów bitew i ubioru bohaterów. Nie są one tak rozbudowane, jak te znane nam chociażby z „Potopu” Henryka Sienkiewicza, dzięki czemu łatwiej skupić się na akcji.

 

„Strzelcy” to na szczęście nie tylko bitwy i pościgi. Znajdziemy tu wojnę psychologiczną między towarzyszami wojennej niedoli. Zobaczymy, jak wiele może się zmienić w kontaktach międzyludzkich, jeśli jednoczy ich wspólny cel. Wątkiem, który przewija się przez znaczną część powieści jest pojedynek dwóch charakterów. Dotyka on kwestii wiary w drugiego człowieka, ale również wiary w Boga. Jego wynik okaże się zaskakujący dla każdej ze stron. Autor próbuje zwrócić uwagę na problemy ludzi, które niewiele zmieniają się przez stulecia. Bez znaczenia czy żyjemy w XIX czy XXI wieku. Niszczy nas zazdrość, nienawiść i chciwość, ale możemy je przezwyciężyć braterstwem, zaufaniem i wiarą we wspólny cel.

 

Bernard Cornwell serwuje swoim czytelnikom kilka propozycji rocznie. „Strzelcy” nie zaskoczą nas odkrywczym sposobem narracji, ani nieprzewidywalną fabułą. Podobnie jak w innych powieściach Cornwella, pierwsze rozdziały będą walką, by nie rzucić książki w kąt, ale kiedy wpadniemy już w wir wydarzeń, skończymy po kilku godzinach. Łyżką dziegciu, jaką zaserwował autor na samym wstępie jest fakt, że książka została napisana na zamówienie telewizji i producentów z Hiszpanii. Oczywiście, szczerość wobec czytelnika zasługuje na szacunek, ale czasem warto oszczędzić „kuchni”, w jakiej tworzy się historia – lepiej, żeby pozostała teatrem wyobraźni.

 

„Strzelców” poleciłbym przede wszystkim miłośnikom czasów napoleońskich. Dla czytelnika zaczynającego przygodę z książką historyczną lepszą propozycją będzie jednak powieść, która opowiada o wydarzeniach bliższych naszym rodakom. Niemniej jednak, dla głodnych przygody wyprawa z Richardem Sharpe’em na pewno nie będzie stratą czasu.