Nick Hornby „Futbolowa gorączka” (Grażyna Wiatr)
Nick Hornby "Futbolowa gorączka"
wyd. Zysk i S-ka
Grażyna Wiatr
Sport rządzi umysłami ludzi. Jeśli jesteś kibicem, wiesz, że to prawda. Jeśli sport cię w ogóle nie interesuje, to lepiej przeczytaj książkę Nicka Hornby'ego zatytułowaną „Futbolowa gorączka”. Wtedy zrozumiesz, w jak dużym stopniu sport potrafi kierować życiem kibica i w jaki sposób może oddziaływać również na ciebie.
Niezależne od tego, co kto myśli na temat piłki nożnej, to fakt pozostaje faktem – ponad miliard ludzi na świecie chociaż raz w tygodniu z uwagą śledzi jak 22 facetów biega po boisku przez regulaminowe 90 minut i próbuje strzelić upragnionego gola. Nick Hornby to kibic jakich wielu – zagorzały fan swojej drużyny (w jego wypadku Arsenalu), z uwagą śledzi wszystkie mecze, a etapy jego życia wyznaczają daty poszczególnych sezonów i ważnych sportowych wydarzeń. Ale Hornby to także pisarz i scenarzysta filmowy. „Był sobie chłopiec” czy „Przeboje i podboje” – te tytuły niekoniecznie muszą się kojarzyć z autorem – wielkim kibicem piłki nożnej. Jednak w 1992 roku spod jego pióra wyszła autobiograficzna książka – „Futbolowa gorączka”. Hornby, kiedy miał 11 lat, został fanem Arsenalu i całe jego życie poznajemy przez pryzmat historii jego ukochanej drużyny.
Podczas lektury tej książki, można mieć wrażenie, że bycie piłkarskim fanem to najgorsza rzecz na świecie. Niestety, jak i w życiu tak i w kibicowaniu, człowiek doświadcza więcej porażek niż zwycięstw. Hornby opisuje towarzyszące mu uczucie wiecznej i chorej nadziei na zdobycie mistrzostwa przez Arsenal. Ale kiedy w końcu jego drużyna to trofeum zdobywa, jest to dla niego najszczęśliwszy dzień w życiu. Ta radość, wg autora, to nie „celebrowanie czyjegoś powodzenia”, tylko „świętowanie własnego tryumfu”. Tak zjawiska sportowe pojmuje prawdziwy kibic.
Forma „Futbolowej gorączki” na pozór może zniechęcić zwykłych śmiertelników. Jednak dla fanów Arsenalu to raj na ziemi: pełno tu sprawozdań z meczów, dat, opisów rozgrywek, nazwisk poszczególnych piłkarzy i trenerów. Ale z tego szaleńczego opisu kibica Horbnby'ego wyłania się prawdziwa i ciekawa historia o miłości do piłki i o tym, jak może ona decydować o całym naszym życiu. Ja osobiście wielkim kibicem piłki nożnej nie jestem. Ba, mogłabym się nawet nazwać jej antyfanem. Ale Horbnby zachwycił mnie szczerością w „Futbolowej gorączce”. Ludzi dotkniętych tą tytułową sportową chorobą jest wśród nas wielu. Z dreszczami obserwują rywalizację ulubionych sportowców, a po przegranej odczuwają prawie że fizyczny, głęboki ból niemocy. Książkę polecam wszystkim kibicom, bez względu na to, jakie sportu jesteście fanami. Pewnie niejednokrotnie w opisywanych sytuacjach z życia autora odnajdziecie swoje lustrzane odbicie. A po przeczytaniu, oddajcie tę książkę ludziom którzy nie rozumieją waszej pasji. Myślę, że przynajmniej w małym stopniu pojmą wasze szaleństwo, a nawet sami dostaną sportowej gorączki.