Keri Arthur „Kuszące zło” (Agata Walicka)
Keri Arthur "Kuszące zło"
wyd. Erica
Agata Walicka
Seria z cyklu „Zew nocy” znana jest chyba każdemu kto lubi książki z gatunku fantasy. Liczne pozytywne recenzje, a nawet ciekawie zaprojektowane okładki nie pozwalają przejść obok niej obojętnie.
W powieści Kuszące zło, po raz trzeci spotykamy się z seksowną Riley Janson. Jest ona dhampirką, czyli rzadkim połączeniem wampira z wilkołakiem. Z główną bohaterką nie można się nudzić. Tym razem Riley też wpada w poważne kłopoty, a niebezpieczeństwo powoli staje się nieodłączną częścią jej życia. Autorka kontynuuje wątki rozpoczęte w poprzednich dwóch częściach. Jednym z pojawiających się od pierwszego tomu są zawirowania miłosne Riley Tym razem także spowodowane przez tysiącletniego wampira Quinna. W poprzednich częściach był on raczej pozytywną postacią i zasługiwał na sympatię odbiorcy. Jednak tym razem Quinn miesza w głowie nie tylko Railey ale też czytelnikowi. Odbiorcy trudno jest zrozumieć zachowanie wampira i w pewnych momentach nie wiadomo, czy wciąż go lubić czy zacząć nienawidzić. Rozwija się również wątek Deshona Starra, twórcy genetycznych mutantów, który w tym tomie staje się najważniejszy. Ktoś, kto nie czytał poprzednich części, może mieć problemy ze zrozumieniem większości opisanych sytuacji. Szef departamentu, w którym pracuje Riley, żąda by ukończyła szkolenia i wzięła udział w zaplanowanej przez niego misji. Ma dostać się do pilnie strzeżonej siedziby Deshona Starra. Starr wciąż przeprowadza nielegalne eksperymenty na istotach nadprzyrodzonych, tworząc swoje mutanty. Wśród wielu odmieńców między innymi główna bohaterka stała się przedmiotem jego eksperymentu. Pragnąc zemsty, postanawia spełnić żądania szefa.
Książka pozostaje w klimacie poprzednich części serii. To wciąż nieskomplikowana rozrywka dla miłośników szybkiej akcji. Z jednej strony jest oryginalna i nie przypomina innych znanych historii tego gatunku. Dużo się w niej dzieje, chwilami pojawia się duże napięcie. Autorka pisze ciekawym, bogatym językiem. Z drugiej strony jednak niektóre sceny są zbyt rozwlekłe. Za dużo jest scen seksualnych i brutalnych. Część wątków w żaden sposób nie łączy się z resztą w spójną całość. Słabo wypada też zakończenie. Po przeczytaniu kilkuset stron, finał jest krótki i rozczarowujący. „Kuszące zło” nie daje czytelnikowi niczego więcej niż poprzednie dwa tomy, a nawet jeszcze mniej. Seria z każdą książką jest coraz słabsza i tak naprawdę można domyślić się, jak zakończą się poszczególne wątki. Po jej przeczytaniu odbiorca nie ma potrzeby refleksji, wszystko zostało mu podane na tacy. Książkę czyta się szybko. Jednak nie spodoba się ona tym, którzy od literatury wymagają czegoś więcej niż tylko prostej rozrywki.