Joy Orbison ft. Léa Sen – better

Muzyka, która ma odprężyć i pobujać, ale w takiej gęstości dźwięków, żebyśmy nie musieli się nawzajem przekrzykiwać, gdybyśmy chcieli chwilę pogadać. A nawet jeżeli nie mamy z kim uciąć pogawędki, better wypełnia tę pustkę, dając poczucie ciepłej obecności drugiej osoby. Podobnie zresztą jak większość utworów ze still slipping vol. 1, debiutanckiego longplaya Joya Orbisona, który notabene otrzymał złoty medal od naszej redakcji za najlepszy zagraniczny album 2021 roku.

Ale wracając do samego better, a przecież chce się do niego wracać nieustannie – próżno szukać czegoś przyjemniejszego dla ucha wśród wyróżnionych mocograjów. Przyjemniejszego dla duszy – w końcu sam Orbison określa swój debiutancki album jako ,,soul record’’. Better to kawałek dobry na parkiet, choć płynie z taką niespiesznością, że nie czujemy przy nim nagłej nadwyżki energii. Raczej dajemy stopniowy upust tej, która już zdążyła się w nas nagromadzić. Ta równomierna stopa, pulsujące wokół niej, cykające dźwięki. I oczywiście kojący wokal Léa Sen. Jest coś eleganckiego i niespotykanie nienachalnego w tym brzmieniu. Podobne połączenie może być osiągalne tylko w przypadku równie świadomych, wszechstronnych producentów, co Joy Orbison.

Better na 4 miejscu w rankingu najlepszych mocograjów 2021 roku według redakcji muzycznej Radia LUZ!

Jagoda Olczyk