Charli XCX & Christine and the Queens – Gone

Dwie rzeczy, które gniją, a pojawiają się w najnowszym singlu Charli i Christine:

1) Mercedes-Benz W202
– standardowo dla starych mercedesów korozji możemy spodziewać się wszędzie tam, gdzie elementy karoserii zostały spasowane metodą „na sztukę”. Do tych miejsc należą m.in. progi, błotniki, drzwi, nierzadko także klapa bagażnika. Zaprawki będą skuteczne jedynie do pewnego momentu, bowiem w zgodnej opinii kierowców te auta gniją na potęgę. Pamiętajmy, że dziurawe auto nie przejdzie badania technicznego, zaś obecna w samochodzie wilgoć może utrudnić nam nie tylko codzienne użytkowanie wozu, ale również znalezienie kolejnego nabywcy. Nie zmienia to faktu, że Mercedes-Benz jest marką premium, więc auta te bez względu na wiek (a często i stan techniczny) cieszą się wciąż liczną rzeszą miłośników. W przypadku W202 znaczna utrata wartości pojazdu jest jednak nieunikniona (nie dotyczy aut zachowanych w idealnym stanie, które jednak znaleźć coraz trudniej).

2) relacje międzyludzkie
– podobnie jak W202, także udane relacje towarzyskie były niegdyś obiektem pożądania osób wymagających od życia czegoś więcej niż tylko wypełniania codziennych, podstawowych potrzeb. Być może to właśnie dlatego również i na tym polu możemy spodziewać się zaskakująco szybkich postępów zgnilizny – często kompletnie niespodziewanych, bo przecież do pewnego momentu było nam tak dobrze. Każdy zna przecież poczucie wszechogarniającego, nierzadko nagłego chłodu, który pojawia się pomimo obiektywnie przyjemnej atmosfery panującej w najbliższym otoczeniu. Analogicznie jak w przypadku starych mercedesów, regularne stosowanie szpachli może okazać się niewystarczające. „Am I a smoke? Am I the sun? And who decides?” – na zawarte w Gone pytanie Héloïsy „Christine” Letissier w czasach przesycenia towarzyskiego rynku doprawdy trudno jednoznacznie odpowiedzieć.

PS Już 12 listopada Charli XCX wystąpi w warszawskiej stodole. Nie przegapcie tego!

Sebastian Rogalski