Dawn Richard

Autor: Łukasz Lorenc

Dawn Richard po perypetiach z grupami Danity Kane i Diddy Dirty Money rozwijała solową karierę. Potężny głos był zawsze jej największym atutem jednak albumy nie zawsze spotykały się z aprobatą mediów i słuchaczy. 2019 rok może okazać się przełomowy. Album pt. New Breed to niewątpliwie najjaśniej świecący punkt w jej dotychczasowej karierze.

Zmieniała pseudonimy kilkukrotnie; najnowszy album sygnuje jako DAWN choć możecie spotkać się z takimi aliasami jak Dawn Angelique czy D∆WN. Charakterystyczne imię (z ang. “świt”) i nazwisko po raz pierwszy poznaliśmy w 2005 roku gdy artystka pojawiła się w telewizyjnym show Making the Band. Wtedy powstał też girlsband Danity Kane, a ich pierwszy album podbijał listy przebojów m.in. wspinając się na szczyt listy Billboardu i wyprzedzając takie gwiazdy jak Christina Aguilera czy zespół Outkast. Na rozpoznawalność grupy wpłynął także Sean Combs czyli popularny Puff Daddy, który był producentem programu, a później współpracował z Dawn także przy okazji twórczości Dirty Money.

 

Nie tak dawno piosenkarki próbowały wrócić jako Danity Kane, występując w programach na żywo z hucznym singlem sprzed dekady Showstopper, ale próba oparta na sentymencie nie została ciepło przyjęta. Dawn Richard musiała przebić się przez wiele przeciwności losu aby wrócić “do gry”.  Swoją szansę wykorzystała w solowym manfeście.

Wróciła jako 35 letnia artystka, świadoma swoich celów. Zapamiętano ją jako wokalistkę, którą branża niekoniecznie traktowała poważnie.  Z jednej strony pozwoliło to zbudować jej pozycję na scenie popowej, z drugiej odebrało szczerość wyrazu. R&B bardzo łatwo da się z niej oskubać, traktować z przymrużeniem oka, jako gatunek przeznaczony dla sekcji wyłącznie rozrywkowej. Amerykanka zmyślnie łamie ten stereotyp nagrywając płytę odważną i różnorodną, zarówno w warstwie tekstowej jak i muzycznej.

Poczucie pewności siebie jest wszechobecne. Zależnie czy numer ma podtekst seksualny czy rasowy, dotyczy spraw serca czy rozumu, przez Dawn przepływa szczerość. Dzięki tym różnicom New Breed zaskakuje wielością wyrazu. Dawn udowadnia, że muzyka popularna nie musi kojarzyć się z powierzchownością i tanim przesłaniem. Tegoroczny materiał to konceptualna podróż przez zmieniającą się rzeczywistość, obserwowaną jej oczami.

Kiedyś przyklejono jej łatkę piosenkarki z plakatów, a dziś śpiewa:

Jestem lwem, Jestem kobietą, Nic mnie nie zatrzyma, Robię to, czego naprawdę chcę, jestem, jestem, jestem!

Dawn Richard tworzy utwory, które jako tło mogłyby sprawiać wrażenie zwiewnych, tanecznych, przyjemnych ballad osadzonych w stylistyce rhythm & blues. Zdecydowany zwrot w jej karierze ku często bezczelnej szczerości stawia ją w miejscu artystki zaangażowanej.

Pod pierzyną romantycznych dźwięków gromadzi opowieści wzięte z życia dziewczyny dorastającej w dziewiątej dzielnicy Nowego Orleanu pośród spraw, które wzmocniły jej dzisiejszą tożsamość. Wątek pochodzenia jest kluczowym pośród poruszonych w utworach. Między innymi zwraca uwagę na powszechne zjawisko mizoginii i maskulinizacji ról społecznych, odwołuje się do kultury rdzennych Amerykanów, śpiewa o rasizmie, kategoryzacji, miłości. Na jednej playliście treściowo syntezuje odmienne elementy swojej osobowości, dając do zrozumienia jak pewnej siebie artystki słuchamy. Mamy nadzieję, że tą śmiałością Dawn Richard zainspiruje Was do działania… do usłyszenia na 91.6 FM.