Joe Cocker

Autor: Paweł Kaczmarski

Mało brakowało, aby ten człowiek montował kuchenki gazowe, ale na szczęście usłyszał Ray’a Charlesa. Jeden z najpotężniejszych głosów jakie kiedykolwiek słyszał świat. W tym tygodniu obchodzimy czwartą rocznicę jego śmierci. Joe Cocker Artystą Tygodnia w Akademickim Radiu Luz.

„Jestem tylko grubawym gościem śpiewającym bluesa”.

20 maja 1944 roku, w angielskim Sheffield urodził się John Robert Cocker, człowiek który w latach sześćdziesiątych miał stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wokalistów w historii. Jego pierwsze muzyczne kroki mogły wydawać się jednak dość zwyczajne. Joe jako piętnastolatek dołączył do skifflowego zespołu swojego brata Victora, The Avengers. W tym samym czasie rozpoczął kształcenie zawodowe montera kuchenek gazowych. W latach sześćdziesiątych Joe zapałał miłością do muzyki soulowej, w szczególności do Ray’a Charlesa. Podjął decyzję o porzuceniu szkoły, aby skupić się na karierze muzyka. Pod koniec lat 60′ nagrał swój debiutancki album zatytułowany With a Little Help from my Friends, który uplasował się na 32 miejscu brytyjskiej listy przebojów.

W tym samym roku Joe wystąpił na legendarnym festiwalu Woodstock, a sam koncert okazał się kamieniem milowym dla jego kariery. Wstępując na scenę Cocker był niezbyt znanym, soulowym muzykiem z Sheffield. Schodził z niej już jako gwiazda światowego formatu. Definiującym ten występ utworem był With a little help from my friends z repertuaru Beatlesów. Joe Cocker śpiewał nie tylko przez struny głosowe, ale również przez duszę i ciało. Przyglądając się jego ruchom na scenie można było dostrzec, że każda jego część wykonywała inną czynność w tym samym momencie, zaś na twarzy artysty pojawił się grymas jakby zwiastujący płacz. Po zejściu muzyków ze sceny, nad festiwalem rozpętała się ulewa. Można było pomyśleć, że to tak potężny głos brzmiący ze sceny przywołał burzę, która stała się wyartykułowaniem koncertowych emocji Cockera.

To właśnie covery w wykonaniu Joe pamiętamy najlepiej. Potrafił przekształcić cudzą kompozycję tak, że brzmiała ona niezwykle świeżo, zupełnie jakby była nowym, nigdy przez nikogo niesłyszanym utworem. Piosenki takie jak Unchain My Heart, You Can Leave Your Hat On, You Are So Beautiful w wykonaniu Cockera przerosły sławą oryginały i w wielu przypadkach określane są jako obiektywnie lepsze. Sami songwriterzy uważali często wykonywanie ich utworów przez Joe za ogromny komplement, ponieważ wiedzieli, że podejdzie on do nich z należytym szacunkiem i zamiast plagiatować doda wiele od siebie, nadając im nową jakość.

W końcówce XX wieku kariera Joe odrobinę spowolniła ze względu na odkrycie pasji do górskich wędrówek, w szczególności w stanie Colorado, w którym mieszkał od lat osiemdziesiątych. Artysta na krótki okres zawiesił nawet swoją działalność muzyczną, co skomentował następującymi słowami:

“Byłem w trasie od 1968 roku. Kiedyś trzeba zrobić sobie przerwę”.

Do końca lat dziewięćdziesiątych Joe zajmował się głównie pracą w ogrodzie i spacerowaniem po górach. W ten sposób zregenerował siły, aby w nowym millennium na stałe powrócić do świata muzyki.

W 2002 roku wystąpił na koncercie z okazji złotego jubileuszu panowania Królowej Elżbiety II. Wykonał wtedy wraz z Phillem Collinsem i Brianem May’em utwór With a Little Help from my Friends. W 2008 roku został odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego, a magazyn The Rolling Stone umieścił go na 97 miejscu listy 100 najlepszych wokalistów. W 2012 roku ukazał się ostatni album artsty Fire It Up.

Przez ostatnie lata życia Joe Cocker zmagał się z rakiem płuc spowodowanym długotrwałym paleniem papierosów. Zmarł 22 grudnia 2014 roku, w wieku siedemdziesięciu lat.

W 2017 roku John Edington nakręcił film dokumentalny, opisujący życie artysty, zatytułowany  Joe Cocker: Mad Dog with Soul.

Spuścizna jaką zostawił po sobie Joe Cocker jest nie do opisania. Niemal dwa tuziny wspaniałych albumów i fenomenalne koncerty zagrane w wielu zakątkach świata, a ponadto ciepłe wspomnienia wszystkich, którzy kiedykolwiek go spotkali lub mogli z nim współpracować sprawiły, że tak naprawdę jego ochrypły głos nigdy nie umilkł.

Tekst i materiały antenowe przygotował Filip Baczyński