George Clanton

Autor: Szymon Baczyński

ESPRIT 空想, Mirror Kisses, George Clanton – trzy projekty wyjątkowo utalentowanego twórcy z Nowego Yorku, którego sylwetkę postanowiliśmy przybliżyć wam na 91,6 FM.
George Clanton Artystą Tygodnia w Radiu LUZ!

Pierwszy utwór Clantona, jaki miałem okazję usłyszeć, to "Summer Night", kawałek który pochodzi z pod jego vaporwave’owego szyldu – ESPRIT 空想 – projektu, który w okresie gdy interesowałem się tym nacechowanym odniesieniami do estetyki i komputerowej kultury lat 90-tych nurtem, był jednym z moich faworytów. Jednak jak twierdzą redditowcy, vaporwave is dead, a George Clanton wciąż pozostaje aktualny, płynnie poruszając się pomiędzy gatunkami. Jego najnowszy krążek, Slide, to wciąż kawał nostaligii za ninetiesami, z tym że bliżej mu do Nirvany, niż do dźwięków Windowsa 98.

Jak wypowiada się artysta, od małego interesował się muzyką elektroniczną, a jego ulubionym zespołem za dzieciaka było The Prodigy. Jednak przez wiele lat George zajmował się głównie muzyką gitarową. Dopiero gdy zaznajomił się z twórczością New Order, zespół ten zainspirował go do tworzenia muzyki elektronicznej.  Inspirację tą słychać wyraźnie na utworach Mirror Kisses bo taką nazwę nosi pierwszy projekt w karierze młodego artysty. Muzyka, którą usłyszymy na krążku Bad Dreams, czy Heartbeats, opływa brzmieniem lat 80-tych. Poza o wiele bardziej złożoną, ciekawszą produkcją, chyba najbardziej charakterystycznym elementem wyróżniającym muzykę Mirror Kisses jest głęboki wokal, momentami przypominający Iana Curtis’a z Joy Division. Fascynację muzyką elektroniczną można też zauważyć, gdy słuchamy jego setów. Już jako Esprit zagrał nasycony estetyką vaporwave set na Twitch.TV, platformie, która głównie służy do streamowania gier komputerowych. Można, a nawet trzeba odnaleźć to widowisko na choćby YouTube.

A jeśli już mowa o ESPRIT; tym razem jest to już „klasyczny” vaporwave – instrumentalne numery, połączone z city-popowymi samplami. Muzykowi zawsze odpowiadało brzmienie tego podgatunku muzyki elektronicznej. Jednak to, że gatunek mu się podobał nie oznaczało, że pozostanie on cały czas uwięziony w przyjętej konwencji. Na późniejszych wydaniach ESPRIT 空想 pojawiały się numery, które często zawierały szczyptę innowacji w znanej już formule.

Natomiast Slide, najnowszy album, to najbardziej autentyczne i szczere dzieło Georga Clantona. Dźwięki, jakie możemy usłyszeć na tej płycie to połączenie zwiewnych klimatów vaporwave, ale w bardziej popowym, scenicznym wydaniu. Jego głęboki wokal, płynące prosto z serca teksty oraz ciekawa produkcja to przyszłość muzyki, której filarem jest nostalgia, czerpanie z minionych dekad, by zbudować coś świeżego i ciekawego.

Początki kariery Goerga Clantona ściśle związane są z undergroundową sceną internetową. Można rzec, że zarówno Clanton jak i jego druga połówka, Negative Gemini, to owoce rozwijającej się internetowej sceny DIY. Przeważnie są to artyści, którzy tworzą muzykę w domowym zaciszu, w swojej sypialni lub piwnicy, ślęcząc godzinami przed komputerem i tworząc dźwięki od podstaw. Ma to swoje minusy – przede wszystkim wymagana jest tu duża determinacja, jednak efekty takiej pracy nie są zbrukane poprzez wymagania postawione przez label, czy nawet oczekiwania publiczności. Zazwyczaj tego typu muzyka, to czysta artystyczna wizja twórcy.

Jeżeli chodzi o związek Clantona z Negative Gemini, należy wspomnieć, że muzyka obojga artystów, choć różniąca się pod wieloma względami, klimatycznie funkcjonuje w symbiozie. Nie boją się eksperymentować, wychodzić ze swojej strefy komfortu. Nic więc dziwnego, że często grają wspólne koncerty, które zarówno estetycznie, jak i muzycznie, świetnie się dopełniają. Po rozmowie z Georgem dowiedziałem się, że już niebawem ich współpraca może przejść na inny poziom. Okazuje się, że najprawdopodobniej w 2019 roku usłyszymy pierwszą pełnoprawną kolaborację z Lindsey.

Co więcej, gdy zapytałem się George’a o plany najbliższą przyszłość, zdradził, że aktualnie pracuję nad projektem z prawdziwą legendą rock’n’rolla i wkłada w to całą swoją kreatywną energię. Choć projekt wciąż jest w bardzo wczesnym stadium, i nie ma jeszcze określonej daty wydania, to rozwija się bardzo szybko i prawdopodobnie zobaczy światło dzienne w następnym roku. 2019 będzie więc bardzo pracowitym rokiem dla artysty. Oprócz już wspomnianych niespodzianek, George dodał, że ma również zamiar współpracować z zespołem Satin Sheets.

George Clanton jest przykładem artysty, który wciąż ewoluuje i szuka swojego miejsca w muzycznym krajobrazie. Choć wydany w tym roku Slide jest jak dotąd najbardziej osobistym i prawdziwym dziełem artysty, nie wydaje mi się, aby następne jego wydania, szczególnie biorąc pod uwagę pozyskane informacje, przestały nas zaskakiwać. Do usłyszenia w 2019, George!

Materiał przygotował Jakub Czechorowski