Dead Can Dance

Autor: Milena Plucińska

6 lat- dokładnie tyle czekali fani na nowy, dziewiąty album dołączający do muzycznego portfolio tego brytyjsko-australijskiego duetu. Drugiego listopada nakładem wytwórni PIAS ukazał się Dionysus– najbardziej spójny materiał w ich dyskografii, a w przyszłym roku pojawią się na aż dwóch koncertach w Polsce. Dead Can Dance Artystą Tygodnia w Radiu Luz.

Dead Can Dance to grupa stworzona przez brytyjczyka Brendana Perry i australijkę Lisę Gerrard w 1981 roku, niedługo potem duet ten podpisał kontrakt z jedną z najsławniejszych wytwórni muzyki alternatywnej- 4AD, i choć ich pierwszy album zatytułowany po prostu Dead Can Dance, który muzycznie oscylował wokół gotyku i industrialu, nie odniósł dużego sukcesu, formacja ta do dziś jest zaliczana do jednego z najważniejszych zespołów prezentujących alternatywne spojrzenie na world music z wpływami gatunków zaliczanych do szeroko rozumianego nurtu dark independent. Twórczość Dead Can Dance nie jest łatwa do sklasyfikowania- duo błyskotliwie łączy muzykę średniowieczną i renesansową, folk z różnych krańców Europy, brzmienia piszczałek, cymbałów i liry z zimnofalowymi, rockowymi klimatami, ale w ich twórczości znajdziemy także elementy ambientu, jazzu czy muzyki ludowej. Lisa Gerrard olśniewa skalą głosu (kontraltem) i umiejętnością nagłego przeskakiwania od niskich dźwięków do wysokich tonów. Perry wprowadza swoimi interpretacjami chwilami nieomal rockandrollowy klimat. Częstymi motywami piosenek grupy jest smutek, żal czy odwieczne poszukiwanie przez człowieka sensu życia. 

‘’Najsilniejszym wrażeniem było poczucie czegoś wyjątkowo oryginalnego” – dokładnie w ten sposób opisał pierwsze usłyszane przez siebie nagranie demo Dead Can Dance szef wytwórni- 4AD Ivo Watts Russel i choć był on niesamowicie oczarowany niezwykłym głosem Lisy Gerrad do dziś sam przyznaje, że pierwszym studyjnym albumem Dead Can Dance  który zrobił na nim wrażenie był trzeci krążek zespołu wydany w 1986 roku – Within The Realm of Dying Sun– na ktorym Lisa i Brendan współpracowali z producentem Johnem Riversem i czerpali inspiracje z motywów muzyki etnicznej, chorałów gregoriańskich czy w ogóle szeroko rozumianej muzyki dawnej. ‘’To brzmiało jak nic dotąd’’- wspomina Ivo.

Na przestrzeni całej kariery Dead Can Dance dwukrotnie ogłaszało zakończenie współpracy i rozpad zespołu- pomiędzy tymi wydarzeniami miała miejsce ich wielka trasa koncertowa, która odbyła się w 2005 roku i dawała fanom nadzieję na powstanie nowego materiału- niestety, ten nie pojawił się, a członkowie zespołu tlumaczyli ten fakt zmęczeniem spowodowanym długą serią koncertów. W czasie kiedy działalność Dead Can Dance stała pod znakiem zapytania równolegle toczyły się kariery solowe obojga muzyków. Lisa Gerrard poza działalnością w zespole jest znana głownie jako kompozytorka muzyki filmowej- współpracowała z takimi muzykami jak Ennio Morricone czy Hans Zimmer, z którym zdobyła Złotego Globa i była nominowana do Oscara za muzykę do filmu ''Gladiator''. Brendan Perry wydał dwa solowe albumy oraz opracował specjalną kolekcjonerską składankę Dead Can Dance, pojawiał się także w nagraniach innych artystów m.in na płytach Hectora Zazou. W jednym z wywiadów Lisa Gerrard o współpracy z Brendanem Perry powiedziała w następujący sposób – ‘’ Kiedy z nim pracuję, towarzyszy nam masa literatury, malarstwa, filolozofii i odkryć, to nie tylko muzyka- ona jest efektem końcowym, i to w nią to wszystko ewoluuje, zaczęliśmy to robić gdy mieliśmy 17 lat i przebrnęliśmy razem przez wiele oczyszczających doswiadczeń- nasza sztuka jest jak korona na naszych głowach, to najważniejsza rzecz jaką posiadamy, reprezentująca kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, Obowiązkiem artysty jest bycie wyrocznią, abstrahowanie w miejscu, w którym się znajdujesz – to jest nasza odpowiedzialność – nie jesteśmy tutaj, aby wyglądać efektownie, jesteśmy, aby dostroić częstotliwość Ziemi i tkanki łączące te rzeczy,  rzeczy, które wywołują podekscytowanie budowania nowego języka- muzyki’’. Lisa Gerrard i Brendan Perry tworzyli parę nie tylko w życiu zawodowym, ale także prywatnym. Długie lata zawieszonej działalności Dead Can Dance były efektem rozpadu małżeństwa muzyków. ‘’‘Przez lata mieliśmy problemy z częstotliwościami elektrycznymi, i przez długi czas nie mieliśmy ochoty pisać razem ani występować na tej samej scenie, Bycie w zespole z kimś jest czymś bardzo realnym: prawdziwa współpraca jest trudniejsza niż małżeństwo" – mówi Lisa. Po serii pożarów w Australii do których doszło w 2009 roku roku Brendan Perry zadzwonił do Lisy Gerrard, by upewnić się, że jest bezpieczna- ta krótka rozmowa telefoniczna pozwolila Dead Can Dance rozpocząć trzecią erę w ich karierze i kto wie, czy gdyby nie ten gest troski mielibyśmy okazję dalej z podziwem obserwować ich wspólne dokonania artystyczne. W kwietniu 2012 roku zespół postanowił zaskoczyć swych fanów i po 16 latach studyjnego milczenia wydał album ANASTASIS, któremu towarzyszło światowe tournee promujące płytę. Dead Can Dance pojawilo się wtedy na aż 3 koncertach w Polsce, w tym m.in we wrocławskiej Hali Stulecia. W kwietniu 2013 roku światło dzienne ujrzała płyta IN CONCERT, która była ponad 100 minutowym zapisem dokonań koncertowych duetu w ramach trasy promującej ANASTASIS, a na wydawnictwie tym główną rolę grały utwory z najnowszego albumu. Dead Can Dance potwierdziło wtedy, ze pomimo ponad 30 letniego stażu i przerwy we wspólnych koncertach nie brakuje im energii, chęci ani pomysłów, a ich koncerty są mistycznym wydarzeniem emanujacym wręcz unikalnym charakterem i niepowtarzalnym stylem.  

Po 6 latach Dead Can Dance powraca z nowym albumem- Dionysus to opowieść skladająca się z 2 aktów i 7 części, które reprezentują rożne strony kultu i mitu Dionizosa. Wydawnictwo to ma być celebracją rodzaju ludzkiego, który żyje w zgodzie i z szacunkiem do natury.  Pomimo tego konceptu zatopionego w greckiej mitologii Dead Can Dance muzycznie wędruje wokół orientalnych klimatów, wyczuwalne są tam motywy arabskie oraz hinduskie- co ciekawe Lisie i Brendanowi udało się połączyć te wszystkie światy w jedną spojną całość. Dynamiczne perkusjonalia, szalone pogańskie okrzyki, biały śpiew, płynące w tle chóry, oniryczne wokalizy – to narzędzia których użyli muzycy, by oddać klimat starożytnych dionizji czy bachanalii.  Jako jedną z inspiracji do powstania Dionysusa Brendan Perry wymienia najbardziej transcendentne doświadczenie w swoim życiu. Około dwie dekady temu muzyk wraz ze swym bratem udał się do Hiszpanii, gdzie w towarzystwie bębnów i innych instrumentówi wzięli udział w lokalnych uroczystościach pochodzących z czasów inkwizycji. ‘’Po kilku godzinach grania wpadłem w trans- włóczyłem się po ulicach, poznawalem innych grających na bębnach muzyków i bez przerwy piłem wino i jadłem oliwki, którymi karmili mnie ludzie’’ – kiedy teraz spogląda wstecz na to doświadczenie opisuje je jako ‘’bardzo dionizyjskie’’.

''Nigdy nie myślałam o tych, którzy słuchają naszej muzyki, jako o fanach. Wierzę, czuję, że to niezwykły związek. I ten związek powstał poza światem popkultury, nasza muzyka nigdy nie była przeznaczona na listy przebojów, nigdy nie była nachalnie reklamowana, sprzedawana jako produkt. Ci, którzy jej słuchają, dotarli do niej sami, włożyli w jej słuchanie czas, emocje.'' – to słowa Lisy Gerrard w jednym z wywiadów- a ci z was, którzy są w niezwykłym związku z Dead Can Dance będą mieli okazję usłyszeć zespół na żywo już w czerwcu przyszłego roku na warszawskim Torwarze.

 

Muzyka Dead Can Dance będzie towarzyszyła Wam na naszej antenie przez najbliżyszy tydzień- w porannym paśmie Audiostarter oraz codziennie o północy i o 14:00.