Nicki Minaj ft. Swae Lee – Chun Swae

Autor: Sebastian Rogalski

Najpierw była Chun-Li – bohaterka gry Street Fighter, zarazem dawczyni tytułu premierowego singla zapowiadającego nowy album Nicki Minaj. Główna inspiracja długograja, jakże skromnie nazwanego Queen, to podobno nawiązanie do postaci Kleopatry – patrz skądinąd estetyczna okładka. Można się jednak domyślać, że egipska królowa to tylko przykrywka dla próby odzyskania pozycji Minaj po wciąż nierozwiązanym beefie z Cardi B. Serialowości ciąg dalszy: album, wydany nieco ponad tydzień temu, do tej pory zebrał dość średnie recenzje, ale opiniowany jest jako rzecz dająca prawdziwym fanom dużo satysfakcji. Jak to jednak często bywa w przypadku pierwszoligowych wydawnictw tego typu, główną atrakcją jest lista gości na tej imprezie, tutaj obfitująca w prawdziwie śmietankowe kolaboracje (Future! The Weeknd!! Eminem!!!). Wśród znamienitych zaproszonych na szczególną uwagę zasługuje nieustający ulubieniec nadwiślańskiej publiczności, wieczny gimnazjalista Swae Lee. Kolabo z nim nosi tytuł Chun Swae – i w tym miejscu opowieść można by zamknąć.

Nie tak prędko jednak, bowiem refren Chun Swae to być może najlepsza melodyjka od czasów Black Beatles, którą przepuścił przez swoje gardło Swae. Również odpowiadający za bit Metro Boomin spisał się całkiem nieźle, choć na pewno nie jest to poziom instrumentala do Future'owskiego Mask Off. Nicki zaś podróżuje Basię ("Barbie trippin") na tyle dobrze, że nawet jej jaskrawa postać umieszczona w tej gęstej, odrealnionej zawiesinie wcale nie przeszkadza. Jako ciekawostkę można dorzucić tu pałętające się po YouTubie spowolnione przeróbki Chun Swae, w których kreatywne omijanie zabezpieczeń niechcący uświadamia (znowu), jak wielką stratą dla sceny trapowej była śmierć DJ-a Screw. Nk odpali kanał Chop'n'Swae.