Ariana Grande – God is a woman

Autor: Krystian Lenc

Ciężko się nie zgodzić z autorką. O taki pop nic nie robiłem. Obserwując Ariane od jakiegoś czasu, widzę jak się rozwija i podoba mi się, w którym kierunku to wszystko idzie. Dziewczyna bardzo dobrze dobiera sobie producentów (ILYA) i doskonale wie jak chce brzmieć. Brzmi przede wszystkim spójnie, bit – banger, jej wokal: ciepły i przyjemny. Cała produkcja zachwyca i sprawia, że oczekiwania co do najnowszego wydania artystki (17 sierpnia) są co raz większe. God is a woman to drugi singiel promujący płytę Sweetener, a to już jej czwarty studyjny album. Dangerous Woman z 2016 roku zaskoczył mnie bardziej niż bym się tego spodziewał (np. świetne Let Me Love You), szczególnie właśnie produkcją i tym, jak dobrze sobie radzi na takich bitach. Dwa mocne single, klip wart uwagi, ze względu chociażby na ciekawe nawiązania do sztuki (Myśliciel) czy religii (Stworzenie Adama). Kupiła mnie tym utworem, jego budową i swoją nawijką – ja za nieco ponad 2 tygodnie kupię jej album, proste.