Prophet

Autor: Łukasz Lorenc

Prophet to muzyk z San Francisco, o którym świat muzyki funkowej zapomniał na ponad 30 lat. Do 2018 roku umieścił swój pseudonim tylko na jednej płycie dla labelu Treasure Records, a ta nie odbiła się medialnym echem, co oczywiście nie oznacza, że muzycznie była przeciętna. Winyl, który ukazał się w 1984 roku to nieoszlifowany diament,  jednak Right On Time umknęło uwadze krytyków w natłoku albumów większych gwiazd jak np. Prince, który w tym samym roku wydał kultowe Purple Rain.  Los uśmiechnął się na nowo do Propheta aktualnie i mimo upływu lat udowodnił, że nadal jest undergroundową gwiazdą funku.

Życie potrafi zaskakiwać, nawet gdy minie ponad 30 lat, a nasz sen o zapełnianiu sal podczas koncertów nagle ma szansę się spełnić. Prophet i jeden z aktualnych szefów wytwórni  Stones Throw poznali się na muzycznych targach, gdzie to właśnie Peanut Butter Wolf namówił Propheta by ten wskrzesił swoją karierę muzyczną. Nie musiał go długo namawiać.

Peanut Butter Wolf to kolekcjoner płyt winylowych, producent i DJ, który kupił album w jednym ze sklepów w San Francisco na początku XXI wieku, nie wiedząc nic o enigmie, która była jego autorem, dopóki Prophet nie przedstawił się na nagraniowych targach. Prorok na zaproszenie Wolfa otworzył koncert Snoop Dogga & Dam-Funka w 2013 roku, a chwilę później zapoznał go z  producentem MNDGNSem (który jak się okazało również był fanem twórczości muzyka z lat '80.) i tak rozpoczęli pracę nad tegorocznym albumem Wanna Be Your Man. Dla niedoszłej gwiazdy funku, obserwującej aktualne trendy to na pewno potężne wyróżnienie, ale przede wszystkim spóźnione spełnienie marzeń i powód by wierzyć, że muzyka przetrwa wszystko. 

Jeśli macie ochotę na delikatne, czasami dziwne, sensualne brzmienie, czerpiące z takich gatunków jak funk, soul, disco, boogie, czy hip-hop – odpalcie Propheta. Gwarantuję Wam, że takiego funku nie doświadczycie na żadnym innym, współcześnie wydanym materiale.