Marlowe – Mayday

Autor: Kurtek Lewski

Za niewiele mówiącą w pierwszej chwili nazwą Marlowe, służącą także za tytuł wydanego w piątek długogrającego krążka, kryje się kolejny duet w formacie producent-raper. Tę pierwszą pozycję wypełnia jeden z najzdolniejszych boombapowych bitmejkerów ostatnich lat — L'Orange, który na swoim koncie ma już kilka udanych kolaboracji tego typu (w tym znakomity wspólny album z Jeremają Jae'm The Night Took Us in Like Family sprzed 3 lat). W roli emcee mamy tu natomiast debiutanta nazwiskiem Solemn Brigham, który z L'Orange'm współpracował już przed rokiem na jego solowej płycie The Ordinary Man. Wspólny album obu panów bezsprzecznie robi robotę — Brigham jest utalentowanym tekściarzem i raperem, a L'Orange doprawia jego ogniste flow charakterystycznie charyzmatyczną produkcją. Trudno nie odnieść wrażenia, że krążek szczytuje w trzech ostatnich trackach, spośród których dodatkowo wyróżnia się paranoicznie pędzące Mayday — zręczny clash pomiędzy Ain't It Funny Danny'ego Browna a Since I Left You The Avalanches. Ogień!