Lorenzo Senni

Autor: Paweł Tomczyk

Małe miasteczka we Włoszech posiadają w sobie pewien urok, czemu trudno zaprzeczyć w jakikolwiek sposób. Kiedy myślimy o takich miejscach w wyobraźni widzimy bardzo często czerwone dachy usadowione pomiędzy winnicami i zielonymi wzgórzami. Czy ktoś kiedykolwiek kojarzył takie widoki z odnową muzyki elektronicznej? Lorenzo Senni jest najlepszym dowodem na to, że jednak warto. 

Śmiało można założyć, że jeżeli jesteś artystą pochodzącym z jednego z tysięcy małych miasteczek, a jednocześnie podpisujsz umowę z WARP Records, to Twoje nazwisko oznacza coś przełomowego albo masz wielkie szczęście. Najlepsze jest to, że w przypadku Lorenzo Senniego możesz ocenić to zupełnie sam. Pomysłem na muzykę w tym wypadku jest jej demontaż i ponowne złożenie, ale w zupełnie innej konfiguracji. To, czym tak naprawdę jest ta muzyka, było przedmiotem dyskusji, bo pomysł ten nie był nowy, ale zrealizowany został w sposób co najmniej zaskakujący. Bezkompromisowość i odrzucenie pewnego kanonu brzmi jak przepis na zabieg co najmniej ryzykowny w muzyce. Ostatecznie jednak powstaje coś nowego, ale stosunkowo lekkiego w odbiorze. W swojej praktyce artystycznej Senni konstruuje trance na nowo, składając go z poszczególnych części, odrzucając to co jest w jego ocenie zbędne. Kończy się to wskazaniem nowego sposobu na poskładanie czegoś, co tak naprawdę wszyscy znamy. Żaden z tych dźwięków, które wykorzystuje Lorenzo Senni, nie jest zaskakujący sam w sobie, jednak sposób poprowadzenia tych dźwięków to coś bardzo nietypowego. 

Lorenzo Senni & Roland JP-8000

Okazji do takich wypowiedzi jest też sporo, jako że od wydania pierwszego (zasadniczego dla kariery Włocha) długogrającego wydawnictwa pod nazwą "Quantum Jelly" jego kariera nabiera coraz szybszego tempa, obecnie pędząc niemal jak "Win in the Flat World". Niemniej cały czas wydaje się, że to jeszcze nie jest jego ostatnie słowo. To właśnie "Persona" była pierwszym wydawnictwem Włocha opublikowanym dzięki zaangażowaniu Warp – kontrakt podpisany z tą wytwórnią zauważony został nawet w kategorii symbolu odnowy włoskiej muzyki elektronicznej. Pół-żartem pół-serio Giorgio Moroder i Gigi D'Agostino jednocześnie znaleźli następcę. 

Niemniej kreacje Senniego nie ograniczają się jedynie do muzyki. Wizerunek Włocha zaskakuje tym bardziej, im bliżej mu się przyglądać. Najważniejszym składnikiem jest sposób w jaki mówi on o muzyce – zapytany o tak osobistą decyzję jak odrzucenie wszystkich używek Senni wprost nawiązuje do stereotypu na temat trance'u. Odchodząc od tej części muzyki która ma za zadanie poszukiwanie euforii i hedonistycznego spełnienia Senni porusza się po innych płaszczyznach niż pozostali twórcy. Ale dzięki brakowi porozumienia to poszukiwanie przybiera w tym wypadku zupełnie inną formę poprzez odmienne spojrzenie twórcy. Dodatkowo jest on tego świadomy i nie odrzuca takich określeń, zdając sobie sprawę ze swoistej unikalności. Za to metafora muzyki przesyconej kofeiną jest w tym wypadku niebezzasadna, jako że puszki red bulla stanowią nieodłączną część scenografii podczas występów Senniego. 

Prezentowanie tak przełomowego projektu także wymaga ogromnej energii i zaangażowania, których artyście zdecydowanie nie brakuje. Ale kreatywność muzyczna przekłada się także na kreatywność w doborze oprawy graficznej koncertów. Każdy z występów Lorenzo Senniego opatrzony był indywidualnym winylowym bannerem, które można było oglądać w Spazio Maiocchi w Mediolanie. 

Bannery L. Senniego
(zdjęcie z facebookowego profilu Lorenzo Senniego)