Jorja Smith – Lost & Found

Autor: Marcin Tomaszewski

"Lost & Found" to tytułowy utwór z wydanej w piątek (8.06), debiutanckiej płyty Jorji Smith. Albumu niewątpliwie mocno, jeśli nie najmocniej, wyczekiwanego w 2018 roku. Obok ekscytacji związanej z premierą miałem wrażenie, że równolegle odczuwało się pewien niepokój o to czy długogrająca forma sprosta oczekiwaniom i czy czasem nie stanie się po prostu zbiorem singli wydanych już wcześniej (było ich tyle, że spokojnie starczyłoby na krążek). Na szczęście obecność starych utworów na albumie jest dość symboliczna – 3 na 12  – tym samym dostaliśmy od artystki sporo nowej muzyki. Pięknej muzyki. Zresztą tego akurat można się było spodziewać, bo mając tak charyzmatyczny wokal po prostu nie da się brzmieć źle.

To, co może być lekkim zaskoczeniem, to fakt, iż Jorja w największym stopniu postawiła na brzmienie bardzo spokojne, momentami wręcz balladowe, przez co można odnieść wrażenie, że całościowo krążek jest trochę mało "groovy" – a to właśnie do takiej stylistyki wokalistka głównie nas przyzwyczajała przez ostanie miesiące. Podsumowując, na pewno "klątwa nieudanego debiutu" Jorji Smith nie dopadła, krążek jest bardzo solidny, ale chyba trochę zbyt bezpieczny żeby umieszczać go w jednej linii chociażby z rewelacyjnym albumem Kali Uchis, czy innymi najlepszymi albumami wydanymi w 2018 roku.