Warszawska Szkoła Disco Polo / Polonia Disco

Autor: Sebastian Rogalski

Jak ugryźć temat, o którym wielu obawia się choćby pomyśleć? Odpowiedź jest prosta: znaleźć esencję, a resztę zrobić podług własnej wrażliwości.

Właśnie na tej zasadzie działała powstała w ubiegłym roku Warszawska Szkoła Disco Polo, obecnie znana jako Szkoła Polonia Disco: jeden z najciekawszych projektów, jakie w ostatnim czasie mają miejsce na polskiej scenie muzyki niezależnej. Trzon ekipy to kilkoro muzycznych geeków, których połączyło jedno: pasja do wczesnej odmiany gatunku zwanego muzyką chodnikową.

Efektem cyklicznych spotkań w ramach Szkoły jest zawsze muzyka. W przypadku tego projektu wypływa ona jednak z chyba najbardziej pierwotnej metody twórczej, jaką można sobie wyobrazić. Jest nią – po prostu – spędzanie czasu w gronie osób dzielących wspólną pasję i zainteresowania, nierzadko również instrumenty i inny sprzęt.

Uczestnicy 3. edycji Szkoły, 30.09.2017

Na początku każdego spotkania w ramach Szkoły uczestnicy "warsztatów" dzielą się na grupy, których zadaniem jest następnie w ciągu jednego popołudnia stworzyć pełnoprawny utwór utrzymany w klimacie, powiedzmy, synth-polowym. Wszystko odbywa się, w podwarszawskim Aninie wewnątrz budynku udostępnionego przez wytwórnię Lado ABC.

Być może kawałków tworzonych w ramach Szkoły nie słuchałoby się tak dobrze, gdyby nie duże doświadczenie stojących za nią osób. W końcu piosenki tworzy tutaj śmietanka tego, co niegdyś nazywano polskim niezalem. Najlepszy przykład to główni pomysłodawcy projektu, stojący za grupami takimi jak Enchanted Hunters czy Sorja Morja. Słysząc kompozycje Szkoły powstałe wskutek pracy muzyków właśnie tych zespołów trudno uciec od wrażenia, że brzmi to jak logiczna, ale przy tym odczytana niezwykle krytycznie kontynuacja twórczości pod szyldem własnych zespołów.

EURODANEK – W ruchu cały czas (plan zdjęciowy klipu)

Chociaż Szkoła Polonia Disco to projekt o stołecznych korzeniach, to jednak zasilana jest również artystami z innych miast. Od niedawna twórcy mówią nawet o powstaniu poszczególnych „filii” Szkoły. Siedzibą jednej z nich miałby być Kraków, w którym działa m.in. Mateusz Tondera, znany z występów w indie-popowych grupach Die Floete i Armando Suzette. Drugim aktywnym minicentrum muzyki inspirowanej wczesny disco-polo miałby być Poznań, matecznik Jakuba Lemiszewskiego: założyciela metalowego bandu Sierść oraz autora footworkowych nagrań pod własnym nazwiskiem.

Szkoła Polonia Disco powstała najprawdopodobniej jako inkubator kreatywności. Jako projekt tworzony przez wielkomiejską inteligencję nie mogło jednak zabraknąć również określenia ram ideologicznych, których oparciem jest wszechobecny szacunek: do muzyki, do tradycji, do własnej wrażliwości, a także do rozmaitego stosunku do historii. Jeśli można tutaj użyć słowa „beka”, to dotyczyłaby ona przede wszystkim współczesnych warunków, w jakich rozwijają się perypetie bohaterów poszczególnych kawałków: tryskających przygaszoną witalnością, słabych dzięki swojej sile i przede wszystkim tęskniących do prawdziwej miłości.

Niedawna zmiana nazwy projektu z "Warszawska Szkoła Disco Polo" na „Szkoła Polonia Disco” sugeruje, iż możemy spodziewać się odejścia od początkowych inspiracji. Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że niepowtarzalny duch napędzający twórczość spod tego szyldu pozostanie w formie raczej niezmienionej. Co będzie dalej – czas pokaże, ale w przypadku tak odważnie flirtujących z tradycją, obdarzonych dodatkowo niezwykłą wrażliwością, można spodziewać się najlepszego.
 

Fotografie: soundcloud.com/PoloniaDisco oraz facebook.com/PoloniaDisco