Kanye West – Lift Yourself

Autor: Michał Rypel

Po pierwszym odsłuchaniu Lift Yourself, w głowie zostaje jedynie piękny wers autorstwa amerykańskiej grupy Amnesty. Za drugim razem nie można uwolnić się od tanecznego, dynamicznego beatu. Poza tym zostaje jeszcze całkowicie niepoważna, a przy tym wwiercająca się w głowę nawijka (scatting?) Kanye. Temu w głowie, oprócz neorepublikańskiej filozofii, najwyraźniej także wygłupy. Nie zmienia to faktu, że najnowszy numer autora wydanego dwa lata temu The Life of Pablo podsumowuje właściwie trzy aspekty esencjonalne dla jego stylu – umiłowanie do diggowania retro-groovów, fenomenalna produkcja oraz spora dawka dystansu do samego siebie.

Od niedawnego powrotu do społeczności Twittera, Kanye zdążył pochwalić się tym, jak bardzo zapracowanym jest człowiekiem. Przed nami premiera nie tylko jego solowego LP, ale także wspólny projekt z Kid Cudim (nazwany Kids See Ghost), a także krążki Pusha T, Teyany Taylor i Nasa, przy których pracuje jako producent. Wszystko to usłyszymy w całości jeszcze przed wakacjami. Tymczasem, poza dwoma własnymi numerami (Lift Yourself i Ye vs. the people z gościnnym udziałem T.I.), światło dzienne ujrzały właśnie single Travisa Scotta i Christiny Aguilery z jego udziałem. Yeezy season is officially on. Whoopity-scoop, whoop-poop!