Nowa jadłodzielnia powstała na wrocławskim Nadodrzu

Autor: Michał Rypel

Ruch foodsharingowy powoli daje się poznawać na całym świecie. We Wrocławiu niedawno powstał punkt, w którym mieszkańcy mogą dzielić się niepotrzebną żywnością.

Idea szczytna. Pytanie, czy efektywna? Patrząc na niedalekie części Europy, można stwierdzić, że owszem. Tylko w ramach inicjatywy foodsharing.de, obejmującej Niemcy, Austrię i Szwajcarię, w 2016 roku w oszczędzanie jedzenia włączyło się ponad 25 tys. osób, zachowując od zmarnowania ponad 8 mln kg żywności. Według danych na stronie yunity.atlassian.net, złożyło się na to 800 tys godzin pracy wolontariuszy. 

Organizacją, która odpowiada za rozprzestrzenianie działań foodsharingowych na świecie jest m.in. Foodsaving World, która zajmuje się trzema aspektami mającymi wpływ na rozwój tego ruchu: łączeniem ludzi, zapewnianiem oprogramowania niezbędnego do tworzenia inicjatyw foodsharingowych oraz szerzeniem świadomości na temat oszczędzania produktów spożywczych.

Jedna z lodówek, w których każdy chętny może zostawić niepotrzebne mu jedzenie, by inni mogli z  niego skorzystać, powstała niedawno na wrocławskim Nadodrzu, przy ulicy Rydgiera 25A. O jej działalności mówi Izabela Duchnowska: 

Warto pamiętać, by przekazywane jedzenie było zabezpieczone.

Nowootwarta jadłodzielnia jest już kolejnym tego typu miejscem w stolicy Dolnego Śląska. Pozostałe lodówki działają już przy siedzibie Rady Osiedla Szczepin, przy ulicy Zachodniej 1 oraz przy siedzibie firmy HCM24.PL przy ulicy Robotniczej 1a (brama 2).