Justin Timberlake – Midnight Summer Jam

Autor: Kurtek Lewski

Choć Justin Timberlake jako człowiek z lasu skoncentrował się ostatnio raczej na kompromisowym połączeniu R&B i country popu, które nie do końca (jeśli w ogóle) zaspokoiło apetyty fanów i odpowiedziało na oczekiwania krytyków, znalazło się na Man of the Woods kilka momentów, które przywołują echa jego znakomitej formy z pierwszej części The 20/20 Experience — jak neodyskotekowe "Midnight Summer Jam", które pomimo harmonijkowego przejścia trzyma się w bezpiecznej odległości o chatki w lesie, którą Timberlake drwal wybudował dla siebie na zupełnej pustelni — przynajmniej 7 mil od najbliższego Walmarta. "Midnight Summer Jam" to Timberlake funkujący, wakacyjny, taneczny niezobowiązujący i popowy — wciąż daleki od poszukiwań artystycznych, raczej poruszający się w obrębie wypracowanego przez laty formatu, ale robiący znakomity użytek z klasycznego Neptunesowego bitu — przynajmniej na użytek radia i karnawałowych ostatków.