WYRÓŻNIENIA MUZYCZNE 2017

Autor: Łukasz Lorenc

Sprawdź muzyczne podsumowanie wg Radia LUZ! Sztandarowe kategorie to oczywiście POLSKI ALBUM ROKU i ZAGRANICZNY ALBUM ROKU. Tym razem postanowiliśmy wskazać też najlepsze LP i EP 2017, WROCŁAWSKIE WYDARZENIE ROKU oraz MOCOGRAJ ROKU. Chcielibyśmy poznać również Wasze zdanie, dlatego uruchomiliśmy specjalną ankietę, za pomocą której możecie oddać swoje głosy

 

ODDAJ SWOJE GŁOSY W WYRÓŻNIENIACH MUZYCZNYCH! CZAS DO 14.01!

> KLIKNIJ TUTAJ <

 

Spośród głosujących wybierzemy kilka osób, które nagrodzimy muzycznymi giftami!

Tymczasem sprawdźcie jak prezentują się poszczególne rankingi redakcji muzycznej Radia LUZ:

 

EP ROKU (PL)

 

10. Niemoc – Paramaribo

9.  Mchy i Porosty – Untitled

8. PRO8L3M – HACK3D BY GH05T 2.0

7. Meeting by Chance – Lines

6. Rosalie – Enuff

5. Vysoke Celo – Űrutazás

Vysoké Čelo powstało w 2014 jako solowy projekt, który nigdy nie miał wyjść poza sypialnię. Tymczasem zaledwie 3 lata później, już jako duet, Vysoké Čelo dorobiło się pierwszego fizycznego wydania swojej muzyki. Epka Űrutazás to coś więcej niż ambientowe pejzaże dźwiękowe. Dwóch braci zaprosiło kolejną osobę do swojego projektu i w trójkę nagrali minialbum, który jest ukłonem w stronę twórczości Stanisława Lema i mógłby robić za ścieżkę dźwiękową do filmów na podstawie książek pisarza. To kosmiczna podróż przez odległe światy, idealna do słuchania w mroku, ale bynajmniej nie mroczna. To soundtrack do patrzenia w gwiazdy i snucia marzeń o podboju kosmosu. Posłuchaj wywiadu z członkami zespołu o powstawaniu płyty, który ukazał się w Radiu Luz w ramach pasma “Rozmawiamy o”.

[VYSOKE CELO – LOT NA KSIĘŻYC (POSŁUCHAJ)]

4. Lua Preta – Emoções Coloridas EP

Podobnego duetu nie znajdziecie na polskiej scenie. Mentalcut i pochodząca z Angoli Supa Gia G stworzyli zespół wyjątkowy. Słychać to nie tylko na ich fenomenalnej, choć pozostawiającej niedosyt epce, ale też koncertach. Jak mogli się przekonać uczestnicy zeszłorocznego festiwalu Unsound lub wrocławskiego Nacisku – forma dj-setu z dodatkowymi wokalami od Supa okazuje się bardzo świeża i widowiskowa. Jeśli chcielibyśmy dla nich podsumować ostatni rok, to do trzech słonecznych i pełnych głębokiego basu i wciągających rytmów produkcji z Emoções Coloridas należałoby dorzucić m.in. remix dla Stefficrown i współpracę z żywą legendą kuduro – Branko. Bardzo możliwe, że 2018 będzie należał do Lua Preta. Trzymajcie rękę na pulsie – niedługo w labelu Basy Tropikalne pojawi się ich nowy singiel!

[LUA PRETA – EXILIO (POSŁUCHAJ)]

3. Earth Trax – I Gave You Everything

Bartosz Kruczyński chyba wciąż najbardziej kojarzony jest jako jedna druga nieistniejącego już duetu Ptaki, ale warto pamiętać o tym, że nadal przeciera nowe szlaki w muzyce house jako Earth Trax. W podsumowaniach roku 2017 nie mogło zabraknąć jego nowego materiału wydanego w brytyjskiej wytwórni Shall Not Fade zatytułowanego “I Gave You Everything”. To cztery utwory i prawie pół godziny melancholijnej muzyki, która pomimo swojej nieco rozmarzonej atmosfery świetnie sprawdza się na parkietach. Earth Trax proponuje głębokie brzmienie i subtelny bas delikatnie ocierające się o ostatnio popularną stylistykę lo-fi. Must listen każdego fana rytmu cztery na cztery.

[EARTH TRAX – I GAVE YOU EVERYTHING (POSŁUCHAJ)]

2. Baby Meelo – Milky Wayz EP

Można się pokusić o stwierdzenie, że Milky Wayz jest najmocniejszym debiutem na polskiej scenie footworkowej w 2017. To krótkie wydawnictwo mogło przypaść do gustu każdemu entuzjaście muzyki basowej. Dzięki specyficznej strukturze rytmicznej i wielości elementów dźwiękowych, Baby Meelo w połamane kompozycje wplótł nostalgię polskich osiedli, hip-hopową zajawkę, ducha rave'u i garść wrażliwości. I to starczyło by odbiła się echem w hermetycznym środowisku, ale i na łamach serwisów muzycznych. U nas na podium za walory brzmieniowe, ale nie jesteśmy w stanie odmówić sobie redakcyjnego high 5! Tak to się robi.

[BABY MEELO – NINETEEN NINETY-TWO (POSŁUCHAJ)]

1. Zwidy – Zwidy

Jak celnie uderza precyzyjny math-rock spod ręki zespołu Zwidy dowiadujemy się już właściwie od pierwszych dźwięków EPki. Niby ma się trochę odczucie jakbyśmy cofnęli się o kilkanaście lat, kiedy rodziły się zespoły indie-rockowe jak Muchy czy Renton, ale to w sumie w żadnym wypadku nie zarzut. Co ważne, Zwidy nie dają wytchnienia. Spokojne, subtelne gitary przerywane są hałaśliwymi riffami. A ciągły efekt zaskoczenia potęgują zmiany tempa, brzmienia i melodii. Pewnym jest, że nie ma tu nudy. Frapujące, gorzkie teksty świetnie współgrają z  paradoksalnie lekko znudzonym właśnie wokalem Artura Koszałki. Dodając do tego ostry bas Krzysztofa Starosieka i perkusję Kubę Korzeniowskiego mamy komplet. Ostatnio muzyka gitarowa raczej odstręcza, ale zespoły takie jak Zwidy pokazują, że lepiej tej modzie się poddawać. 

[ZWIDY – CZĘŚCIEJ WYCHODZĘ Z SIEBIE NIŻ ZE STREFY KOMFORTU (POSŁUCHAJ)]

 

EP ROKU (ZAGRANICA)

 

10. Ben Hauke – Rough, Ready, Steady 

9. Folamour – The Power and the Blessing of Unity

8. Brian Eno – Reflection

7. Yaeji – EP

6. Mall Grab – Poll Party Music

5. Sega Bodega – Ess B

Sega Bodega nie boi się się chaosu, noise’u, odrobiny szaleństwa czy samplowania odgłosu kaszlu – w Ess B popuszcza wodze twórczej fantazji, kreując świat pełen ciężkiego basu, glitchu i brzmieniowego rozmachu. Inspiracje zdaje się czepiać nie tyle co z konkretnych gatunków i nurtów, a uniwersalnego pojęcia artystycznej bezkompromisowości, która pozwala na zbieranie swobodne zbieranie fascynacji. Muzycznie są w tym (to name a few) i wspomniane wcześniej noisowe elementy, i futuryzm, i trapowy lo-fi czy też silnie rozwijający się w Londynie komputerowy pop. Idzie nowe, idzie świeże – w wersji Bodegi niezwykle pociągające i budzące zaufanie.

[SEDA BODEGA – CC (POSŁUCHAJ)]

4. Addison Groove – Changa

Tytułowe „Changa” to w istocie genialny rework utworu „Soul Makossa” autorstwa perły kameruńskiego afrobeatu – Manu Dibango. Addison Groove ma niezwykły talent do zderzenia coraz to innych fascynacji z własnym spojrzeniem na taneczne struktury. W tym wydawnictwie lekki duch jazzu z Duali zostaje poddany współczesnej interpretacji – bez pogardzenia lo-fi’em i surowymi samplami. Moment dzikości wprowadza finałowe „Shango” ze swoją plemienną rytmiką – nic dziwnego, że na jego remix zdecydował się największy miłośnik gqomu po naszej stronie globu, Nan Kole.

[ADDISON GROOVE – CHANGA (POSŁUCHAJ)]

3. Steve Lacy – Steve Lacy's Demo

Oficjalnie Odd Future nie istnieje, ale za chwilę jego członkowie zdobędą wszystkie bastiony współczesnych okolic r&b, neo-soulu i hip-hopu, a może i indie-rocka. Wydawnictwa wydane 2017 przez ludzi z tej stajni to rzeczy co najmniej solidne: Syd The Kid: Fin, Matt Martians: The Drum Chord Theory, Tyler, the Creator: Flower Boy i w końcu Steve Lacy: Steve Lacy’s Demo. I to właśnie ten ostatni wygląda jakby wszedł w stronę bardziej gitarową. Niby demo, niby tylko 13 minut, ale treści tyle, że mógłby spokojnie i nawet ze slackerski tu-mi-wisialstwem obdarować innych (co zresztą robi — przyglądnijcie się Ravyn Lenae), a ma dopiero 18 lat! Oczywiście nad wszystkich czuwa duch Princa, więc Steve wcale nie jest obiema nogami w indie-rocku i to też jest mocna strona tej EPki. Aby zobaczyć z jaką lekkością mu przychodzi komponowanie zerknijcie na ten filmik, w którym nagrywa wszystko na ipoda! Czekamy na longplay! 

[STEVE LACY – RYD / DARK RED (POSŁUCHAJ)]

2. Yaeji – EP 2

Podziwianie zjawiska, jakim stała się Yaeji w 2017 roku, smakowało jeszcze lepiej jeśli obserwowało się je od tych początkowych etapów. Od uroczego refrenu w „Noonside”, nieśmiałego flirtu z mrokami sceny klubowej na marcowej debiutanckiej EP-ce, pierwszy, aczkolwiek nieznaczny poklask wśród krytyków, aż do przewrócenia życia i kariery artystki do góry nogami. Milionowe odsłuchy na youtube, występ w nowojorskim Boiler Roomie czy ekskluzywne materiały magazynu Resident Advisor. A wystarczyło konsekwentnie doskonalić warsztat oparty o angielsko-koreańskie hooki, niepowtarzalny szepczący wokal i bezkompromisowe podkłady. Co tu dużo mówić o EP2, skoro za jej fenomenem, najzwyczajniej w świecie, stoi niepohamowana przyjemność słuchania.

[YAEJI – RAINGURL (POSŁUCHAJ)]

1. Kamasi Washington – Harmony of Difference 

Pierwsze co się rzuca w ucho, gdy słyszymy tę skromną EPkę, bo przecież poprzednie nagranie było epickie, to to, że każdy utwór jest w innym stylu. Kamasi jako wytrawny jazzman w każdym utworze zmienia rytmy, aranże — wszystko z inteligencją i bez szarży. Lecz jest jedna rzeczy co te kompozycje, mimo różnic, pięknie harmonizuje — jest to wspólny temat. Leitmotiv, który jest na tyle pojemny i wytrawny, że pasuje do każdej z twarzy Harmony of Difference. Już w tytule tego wydawnictwa widać ten ciekawy zamiar Amerykanina, ale może Kamasi Washington chce nam coś jeszcze przekazać? Każdy z nas ma swoje pragnienia, patrzy z innej perspektywy, posiada odmienną wiedzę, szukamy prawdy, ale musimy być przy tym pokorni i mimo to niepodzielni — razem, bo wszyscy mam coś ze sobą wspólnego. Tak, brzmi to ckliwie, brzmi to patetycznie, wręcz banalnie, lecz to jest siła Harmony of Difference, że mówi o tym co się dzieje teraz na świecie w sposób lekki, bez monumentalizmu i wielkich gestów – samą muzyką.

[KAMASI WASHINGTON – TRUTH (POSŁUCHAJ)]

 

LP ROKU (PL)

 

10. Bitamina – Kawalerka

9. Jacaszek – Kwiaty

8. Coals – Tamagotchi

7. Piernikowski – No Fun

6. Sorja Morja – Sorja

5. Hatti Vatti – Szum

Doświadczony, polski producent stworzył album dla słuchaczy, którzy nie zaspokajają swojego głodu wyłącznie słodką melodią wkomponowaną w proste sekcje perkusyjne. “Szum” to krążek dla szukających w muzyce niebanalnych rozwiązań, opartych o spójny koncept. Jest tu miejsce dla szybkich, juke’owych produkcji, ale i ambientowych historii. Charakteru dodają sample, którymi Piotr Kaliński zmyślnie zaznacza swoje zamiłowanie do eksperymentowania. Wyrazy szacunku należą się także dla wytwórni MOST będącej odnogą warszawskiego labelu Prosto. Tą pozycją w swoim katalogu udowodnili, że ich misją jest prezentacja niekoniecznie popularnej muzyki, a różnorodnej i trzymającej wysoki poziom. 

[HATTI VATTI – HERO/IN (POSŁUCHAJ)]

4. MIN t – Assemblage

Martyna Kubicz długo kazała czekać swoim fanom na debiutancki longplay, jednak jego zawartość w stu procentach ten czas rekompensuje. To album odważny, zrywający stylistyczne łatki, które media zaczęły do artystki przypinać. Idąc za tytułem krążka to faktycznie kolaż, mieszczący w sobie wielobarwny neo-soul, psychodelię płynącą z brzmienia elektrycznych gitar, mroczne downtempo, ale i energię, którą MIN t posiada w swoim głosie, ale też którą udowadnia poprzez umiejętności kompozycyjne. To płyta, która prowokuje słuchacza do odkrywania nowych horyzontów i konfrontacji z niecodziennymi aranżacjami. 

[MIN T – HER STORY (POSŁUCHAJ)]

3. Mchy i Porosty – Hypnagogic Music for Polish Teenage Mutants

Bartosz Zaskórski ukończył ASP w Katowicach i od tamtej pory zajmuje się przede wszystkim grafiką, ale także i dźwiękami. Na scenie muzycznej zaistniał dzięki projektowi Mikroporosty, ale dopiero w 2017 po wydaniu “Hypnagogic Music for Polish Teenage Mutants” jako Mchy i porosty jego kariera wskoczyła na odpowiednie tory. Najnowszy longplay to podróż przez angażujący ambient złożony z tajemniczych dźwięków i sampli. Płyta została wydana w dosyć niespotykany sposób – każdy utwór okraszony jest pracami różnych polskich grafików, znajomych Zaskórskiego. Wszystko to tworzy spójną całość, która intryguje, zaskakuje, a także skłania do skupienia się na Hypnagogic Music for Polish Mutants. 

[MCHY I POROSTY – POCIESZENIA (POSŁUCHAJ)]

2. Lutto Lento – Dark Secret World

Ciężko określić granice inspiracji Lubomira Grzelaka. Zresztą, warszawski producent z każdym rokiem przesuwa je coraz dalej. Podróżuje do krajów azjatyckich i Ameryki Południowej w poszukiwaniu zapomnianych, 7-calowych płyt i dawnych wierzeń rdzennej ludności. Jego mieszkanie pełne jest tajemniczych figurek i ornamentów, a sety didżejskie eksperymentalnych nagrań wykopanych w antykwariacie. Taka jest też płyta Dark Secret World. To album kompletny – dowód na muzyczną erudycję Grzelaka i bardzo nowatorskie podejście do kompozycji. Tradycja idzie tutaj ramię w ramię z najnowszymi trendami i wcale nie staje się zbędnym ciężarem, a odnośnikiem do ogromu innych nagrań, które producent przemyca w swoich utworach. Sprawdźcie koniecznie – ale spójrzcie czasem za plecy, bo w zwiedzaniu Dark Secret World nie pomoże wam żaden przewodnik.

[LUTTO LENTO – RATTLESNAKE (POSŁUCHAJ)]

1. EABS – Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda)

Pomysł, by kolejny raz spróbować rzucić światło na i tak stale błyszczącą muzykę Krzysztofa Komedy, mógł wielu wydać się, w najlepszym wypadku, prostą drogą do wtórności. Tak by się może stało, gdyby za projekt Repetitions wzięli się inni muzycy, niż ósemka przedstawiająca się jako Electro-Acoustic Beat Sessions. Według ich przekładu, muzyka Trzcińskiego okazuje się ponadczasowa – gotowa do stania się czymś nowym, niemal równie ekscytującym. Wiele mówiący jest także drugi człon tytułu – dokładniej słowo letters. Repetitions jest świadectwem, że Komeda to wciąż kluczowa inspiracja dla wielu wchodzących muzyków.

[EABS – WALTZING BEYOND (POSŁUCHAJ)]

 

LP ROKU (ZAGRANICA)

 

10. SZA – CTRL

9. Sampha – Process

8. GAS – Narkopop

7. Tzusing – 東方不敗

6. Jlin – Black Origami

5. Slowdive – Slowdive

Powrót zespołu na scenę był na pewno wielkim wydarzeniem dla każdego fana brytyjskiej muzyki gitarowej. Jeszcze ważniejsze okazało się być wydanie czwartego studyjnego albumu po ponad dwóch dekadach ciszy. Oczekiwania były duże, ale grupa z Reading sprostała wymaganiom swoich fanów i dostarczyła materiał, który jednocześnie był ukłonem w stronę klasycznego brzmienia shoegaze, a z drugiej podążał za najnowszymi trendami w gatunku. Album zatytułowany po prostu “Slowdive” to obowiązkowa pozycja na liście top 2017 dla każdego fana szumiących gitar i delikatnych, dream popowych wokali. Znajdziemy tu zarówno energetyczne utwory takie jak “Star Roving”, a także nieco bardziej rozmyte “Go Get It”, a wszystko to utrzymane w rozmarzonej i sennej stylistyce Slowdive.

[SLOWDIVE – SUGAR FOR THE PILL (POSŁUCHAJ)]

4. Kendrick Lamar – DAMN.

To już nie czasy artystów gigantów, kultu pojedynczych zespołów kształtujących sposób myślenia społeczeństwa. To czasy streamowania niezliczonej ilości wydawnictw muzycznych oraz przywłaszczania sobie cudzej twórczości, traktowania muzyków tak, jakby byli nam coś winni. Gdzieś pomiędzy tymi dwoma światami odnajduje się Kendrick Lamar, którego dzieło To Pimp a Butterfly z 2015 roku pretenduje do miana najważniejszego jak dotąd albumu XXI wieku. Z DAMN. wiązały się zatem oczekiwania, których rozmiar trudno opisać. Lamar definiuje się tu właśnie z tej perspektywy – giganta – z tym, że wyizolowanego, niepewnego i porównywanego do samego siebie sprzed dwóch lat. Buduje materiał wokół haseł wickedness/weakness zdradzając światu, że pod gniewem wykrzykiwanych linijek skrywa się depresja i lęk przed byciem ocenianym. Kendrick nie rezygnuje przy tym z innych motywów. Na DAMN. rzuca cytatami z Roosvelta, nawiązuje do Biblii, bawi się słowem, a narracja toczy się na kilku płaszczyznach jednocześnie. To co było lepsze? TPAB czy DAMN.? Przestańmy oceniać, zacznijmy słuchać.

[KENDRICK LAMAR – LOVE. (POSŁUCHAJ)]

3. V/A – Mono No Aware

Label PAN Recordings przedstawia swój punkt widzenia na piękno, posługując się ambientalną formułą. Na kompilacji znalazło się kilkunastu reprezentantów berlińskiej wytwórni,  a każdy utwór tworzy dzieło spójne, pełne zaskakujących momentów, brzmieniowo różniących się od siebie, ale w całości zamykających wzorowy album. Dobór kompozytorów jest nieprzypadkowy tak samo treść, którą niesie ze sobą tytuł „Mono no aware”, będący estetyczną ideą sztuki japońskiej wyrażającą wrażliwość na patos rzeczy i melancholie przemijania.  Dla nas jest to nadzieja, którą przynoszą nowi oraz utalentowani producenci. 

[MONO NO AWARE (POSŁUCHAJ)]

2. Tyler, The Creator – Flower Boy

Raper skroił w tym roku swój najbardziej koherentny tematycznie i brzmieniowo album w karierze. "Flower Boy" oparty został w dużej mierze na przytulnych neo-soulowych hookach, ale nie rozwadnia wcale zawartości Tylera w Tylerze — nie szuka kompromisów, ale świadomie poświęca część istoty Goblina, by zrobić miejsce dla niewyeksponowanej wcześniej części Tylera. Nie ma tu jednak miejsca na stylistyczną i przedmiotową schizofrenię — potencjalne luki skutecznie wypełniają fantazja i absurd, ale przesłanie pozostaje czytelne. W jego centrum znajdziemy istotę wszelkiego humanizmu — odwieczną udrękę człowieka wynikającą z nieustannego mierzenia się samotnością. To nie nowy Tyler, to nie Tyler uciekający od umiejętnie skrojonej dla siebie przed laty kreacji, wreszcie nie Tyler pragnący rehabilitacji czy desperacko szukający akceptacji. To po prostu Tyler, the Creator ze wszystkimi kreatywnymi przymiotami i konsekwencjami własnej persony, tu , na poczet kolejnej artystycznej kreacji, wychylający własną twarz zza maski Goblina. ​

[TYLER, THE CREATOR – WHO DAT BOY (POSŁUCHAJ)]

1. King Krule – The Ooz

Po debiutanckim 6 feet Beneath the Moon czy późniejszym A New Place 2 Drown wielu uważało już Archiego Marshalla za cudowne dziecko współczesnej alternatywy. Z drugiej strony, po ich wydaniu w publice równocześnie rosły niecierpliwość oraz strach. Nikt nie wyobrażał sobie, by King Krule zniknął, ale też, by wydał coś jeszcze bardziej ese ncjonalnego. Czas pokazał, że Marshall nie tylko nie stracił werwy, ale także zdołał dojrzeć jako świadomy autor. Na The Ooz udało mu się połączyć dwa, zgoła różne światy dwóch poprzednich albumów: posępny jazz-rock i klimatyczną, nieco zabrudzoną produkcję. To stanowczy krok naprzód oraz potwierdzenie statusu wizjonera.

[KING KRULE – DUM SURFER (POSŁUCHAJ)]

WROCŁAWSKIE WYDARZENIE ROKU

5. Festiwal Ambientalny

Po niezwykle udanym "biforze" w Klubie Formaty gdzie wystąpili Loscil i Subheim, wrocławska publika podczas VIII edycji miała okazję usłyszeć na żywo  takich instrumentalistów jak m.in. Ben Lukas Boysen, Jacaszek, Bersarin Quartett czy znakomity Lubomyr Melnyk. Festiwal nie karmi odbiorców "klasycznie" brzmiącym ambientem, łamie kontekst – prezentuje muzykę wielowarstwową, emocjonalną, angażującą. Cieszmy się, że możemy jej doznawać we Wrocławiu.

4. Herbie Hancock na Jazztopad Festival

Postanowiliśmy wyróżnić konkretny koncert spośród bogatego line-upu Jazztopadu, ponieważ ten wymieniony, który odbył się 26 listopada w Narodowym Forum Muzyki był faktycznym świętem muzyki. Żywa legenda jazzu – Herbie Hancock w towarzystwie niezwykle utalentowanych muzyków animował publikę poprzez słowo, emocje i ostatecznie dźwięki. Publika dała się ponieść, wstając z miejsc i z uśmiechem na ustach tańcząc. Okazuje się, że występ Amerykanina był najlepszym przepisem na niedzielne popołudnie w 2017 roku.

3. WROsound

Bardzo odważnie pod koniec ubiegłego roku przypomniał o swojej obecności Impart. Nie tylko koncerty Orena Ambarchiego (Avant Art) czy Kinga Ayisoby w tej przestrzemi warto wymienić pośród bardzo udanych, ale też całokształt  kolejnej edycji WROsoundu… która na nowo definiuje znaczenie WRO-brzmienia, zapraszając takie gwiazdy jak Addison Groove, Long Arm czy Lone. Stolicę Dolnego Śląska dzielnie broniły występy Kroków, Meeting by Chance czy Club Alpino. Chcemy więcej!

2. Wyspa Tamka (plener)

Jak dobrze, że po smutnej wiadomości zakończenia pierwszego (i w domyśle ostatniego) sezonu plenerowego, Wyspa Tamka ewoluuje w formułę Art-Hubu i odkrywa niedostępne dotąd wnętrze wielopiętrowego budynku. Z nostalgią wspominamy jednak wydarzenia muzyczne i błogi l u z na piasku i leżakach przy autorskich, zimnych napojach. Tamka uwodziła swoją lokalizacją, ofertą kulturalną, a przede wszystkim atmosferą przez kilka miesięcy… i chciałoby się, by w tej właśnie formie wróciła gdy tylko zrobi się ciepło. 

1. Klub Festiwalowy T-Mobile Nowe Horyzonty

Ponownie wyróżniamy program klubu festiwalowego MFF T-Mobile Horyzonty, który naszym zdaniem okazał się najlepszy w historii funkcjonowania festu we Wrocławiu. Promowany przez Electronic Beats, dawał odbiorcom potężną dawkę muzycznych doznań, którymi w Arsenale Miejskim byliśmy codziennie… bombardowani. Bez limitacji na gatunki i formy występów – od DJ setów po live acty i koncerty orkiestralne. Od premier po klasyki. Podziękowania ślemy w stronę kuratora muzycznego, Kostasa Georgakopulosa.

MOCOGRAJ ROKU

(więcej o mocograjach TUTAJ)

5. Sheer Mag – Need To Feel Your Love

4. Kendrick Lamar – HUMBLE.

3. Kali Uchis ft. Jorja Smith – Tyrant

2. Future – Mask Off

1. Yaeji – Raingurl