Yung Lean

Autor: Magdalena Bryk

Jonatan Leandoer Håstad, czyli Yung Lean – 21-letni raper ze Sztokholmu będący kolejnym członkiem panteonu szwedzkich, muzycznych produktów eksportowych powraca z nowym albumem „Stranger”, który ukazał się 10.11. Przypadkowy idol czy zdolna, wschodząca gwiazda rapu? Internetowy mem czy artysta mający coś do powiedzenia? Zastanawiać będziemy się wspólnie przez cały tydzień, bo Yung Lean jest artystą tygodnia w Radiu Luz.

przygotował Jakub Czyżewski

W kwietniu 2013 roku świat obiegł nowy viralowy hit. Niespełna 3 minutowy numer Ginseng Strip 2002 z dnia na dzień zdobył olbrzymią popularność. Pojawiło się mnóstwo pytań odnośnie autora tego nagrania – kim jest, skąd się wziął i dlaczego jego kawałki tak bardzo przykuwają uwagę? 16-letni debiutant sam był najbardziej zaskoczony, gdy nagle zaczął być zaczepiany przez nieznajomych na ulicach rodzinnego Sztokholmu. To był dopiero początek. Do końca roku wypuścił jeszcze kilka singli i mixtape „Unknown Death 2002”.

Szczyt popularności Yung Leana przyniósł kawałek „Hurt”, a zwłaszcza zrealizowany do niego teledysk utrzymany w oczarowującej tysiące bywalców głębin internetu vaporwavowej konwencji. Korpulentny, młody Szwed, mamroczący kolejne wersy na tle animowanych pokemonów i okien z systemu Windows 98 wzbudził dużą ciekawość. Wielu fanów przyznaje, że po pierwszym kontakcie z twórczością Leana nie sądzili, że jest to coś więcej niż żart, przykład trollingu o krótkiej żywotności.

Płytkość, pretensjonalność tekstów Yung Leana i bijący z nich specyficzny smutek stoi w opozycji do tego, jak ów artysta przedstawia się w wywiadach i kontaktach z mediami. Dzięki Ojcu, który zajmuje się tłumaczeniem książek na język szwedzki, Jonathan dość płynnie porusza się w literaturze światowej. Przed rozpoczęciem kariery muzycznej mieszkał w kilku krajach, m.in. w Rosji, Białorusi i w Wietnamie. Być może wpłynęło to na pojawiające się od czasu do czasu w jego utworach elementy dalekowschodnie.

Yung Lean wraz ze swoimi kolegami zajmującymi się produkcją o pseudonimach Yung Sherman i Yung Gud tworzą ekipę o prostej nazwie Sad Boys. Ich bardzo aktywna obecność w mediach społecznościowych przysporzyła im dużej grupy fanów. Na Tumblerze znajdziemy dziesiątki użytkowników kopiujących charakterystyczny czarno-biały styl ubierania się, pozujących z herbatą mrożoną Arizona która była swego rodzaju rekwizytem młodego rapera w pierwszych miesiącach kariery. Z czasem jednak moda przemijała, a Sad Boys powoli dorośleli. Lean zaczął przypominać rasowych amerykańskich raperów – przybywało tatuaży i sygnetów. Jego image zmieniał się tak jak jego muzyka, ku rozczarowaniu niektórych fanów.

Po wzbudzeniu sensacji swoim mixtape’m w rzeczywistości wirtualnej Sad Boys postanowili zaistnieć w prawdziwym świecie. Wyruszyli na trasę koncertową po Europie, która okazała się być tak dużym sukcesem, że udało poszerzyć się ją o Amerykę Północną. Mimo braku doświadczenia poruszyli tłumy. Udzielili w tym czasie wielu wywiadów dla czołowych przedstawicieli mediów muzycznych, dając się się poznać jako artyści, którzy chcą osiągnąć coś więcej niż miliony wyświetleń na youtube i soundcloudzie.

W 2016 roku ukazał się drugi album pod tytułem „Warlord”. Zawiera w sobie znacznie bardziej różnorodne numery, różniące się od dotychczasowych dokonań. Pojawiło się miejsce na eksperymenty. Na wydawnictwie spotykamy się z innym Yung Leanem niż jeszcze rok wcześniej. W tym czasie w jego życiorysie dużo się wydarzyło. Całej ekipie Sad Boys zaadaptowanie trybu życia gwiazdy przyszło bardzo łatwo, a lista stosowanych przez nich substancji psychoaktywnych stale się wydłużała. W 2015 roku w wypadku samochodowym pod wpływem Xanaxu zginął amerykański manager Yung Leana, a on sam w wyniku przedawkowania narkotyków musiał spędzić kilka dni w szpitalu psychiatrycznym. Dzięki pomocy rodziny i przyjaciół skończyło się na kilkumiesięcznym leczeniu i odosobnieniu w domku na szwedzkiej prowincji. Sam Lean przyznaje, że niewiele brakowało, by zapłacił życiem za swoje ekscesy.

Najnowszy krążek Yung Leana pokazuje, że ma on nam jeszcze dużo do zaoferowania. Zbierający znacznie lepsze recenzje w porównaniu do poprzednich wydawnictw album brzmi bardziej szczerze i wiarygodnie. Można też zauważyć bardziej autorski sznyt beatów produkcji Guda, Shermana i Whitearmora. Sadboys wyraźnie zmniejszyli ilość efekciarskich zagrań zapożyczanych od swoich idoli, co wyszło im na dobre.

Płyta „Stranger” wydaje się być spokojniejsza i bardziej wyważona od poprzednich wydawnictw Leana. Pomimo trwającej miłości producentów do przesadzonego autotune’a piosenki są przystępniejsze w odbiorze, a sam album ma bardziej popowy charakter. Yung Lean w wywiadach mówi że nie wie czy to, co tworzy, można jeszcze nazywać hip-hopem.  Zaraz po wydaniu płyty „Stranger” ekipa Sad Boys ruszyła na trasę po świecie. W Polsce zagościli dwukrotnie, 26 listopada w Krakowie i 30 w Warszawie.

Warstwa wizualna twórczości Yung Leana pozostaje bardzo ważna. Najnowszy teledysk do numeru „Metallic Intuition” wygląda jakby był żywcem wycięty z najnowszego odcinka serialu „Westworld”. Uśmiech na twarzy wywołuje też kontrast pomiędzy tegorocznymi klipami a tymi sprzed czterech lat. Nowe – profesjonalnie zrealizowane, opowiadające jakąś historię. Stare – chałupniczo produkowane, złożone ze scen kręconych prawdopodobnie aparatem pożyczonym od rodziców, ukazujące najnormalniejszego na świecie nastolatka niezręcznie próbującego się ruszać jak raperzy zza oceanu. Nic lepiej nie obrazuje nam drogi, jaką pokonał w ciągu tych kilku lat.

Yung Lean nie przestaje się rozwijać, poszukiwać nowych kierunków swojej artystycznej podróży, którą tak młodo rozpoczął. Wraz z Yung Gudem, drugim z trzech członków Sad Boys tworzy punkowy zepsół Död Mark. Pod własnym nazwiskiem natomiast publikuje od roku efekty swoich eksperymentów, skręcające w stylistykę rockową. Jego alter-ego, znacznie bardziej depresyjne i introspektywne, niejako wychodzi na wierzch pod koniec najnowszej płyty, być może wskazując kierunek jego dalszej ścieżki.