George Maple

Autor: Marcin Tomaszewski

3 listopada ukazał się jej debiutancki album "Lover" – z tej okazji George Maple jest naszą Artystką Tygodnia.

Poza muzyką i informacjami, na 91,6 fm będziecie też mogli usłyszeć fragmenty wywiadu przeprowadzonego przez Kubę Żarego z audycji siódmy kontynent przy okazji koncertu w warszawskiej Smolnej.

Już samo sceniczne alter ego – George Maple – niesie za sobą ciekawą historię. Pomijając absurdalne wpadki redaktorów, którzy pisali o Jess Higgs jako o "bardzo ciekawym artyście" (sic!) na początku jej kariery, to tak na prawdę pseudonim powstał zupełnie przypadkiem. Gdy w 2012 roku Flume wydawał swój debiutancki album, zaprosił wokalistkę do współpracy przy utworze "Bring You Down". W momencie gdy trzeba było wypełnić dokumenty do wytwórni zapytano "co wpisać w zakładce featuring?" – wtedy Jess bez większego zastanowienia odpowiedziała "niech będzie George Maple". I tak już zostało. Mało tego okazało się, że właśnie ukrycie się pod pseudonimem sugerującym inną płeć pomogło jej się na początku przełamać i zza kurtyny tworzyć dość intymne teksty swoich piosenek. To też dość symboliczny znak czasu – wtedy właśnie Jess po przygodach z gościnnymi występami u wspomnianego Flume'a, Flight Facilities i kilku innych artystów, postanowiła skupić się na solowym materiale.

Australia (skąd pochodzi artystka) to w ostatnim czasie bardzo żyzna gleba jeśli chodzi o młode i ciekawe, muzyczne postacie. Wszyscy znają już Cheta Fakera (obecnie Nicka Murphy'ego) czy Flume'a, a w polskich mediach regularnie pojawiają się informacje o Ta-ku, Hayden James oraz Tash Sultanie. Zestawienia "Triple'j Hottest 100", które co roku prezentują setkę najchętniej słuchanych singli w kraju są bardzo popularne, a co ważniejsze w zdecydowanej większości stawiają na wykonawców z rodzimej sceny, dzięki czemu umożliwiają im transfer na rynek europejski oraz amerykański. George Maple jest idealnym przykładem tego trendu – sama powiedziała, że jeszcze dwa lata temu nie spodziewała się, że będzie grała koncert w Polsce, co stało się dokładnie 26 maja w Smolnej w Warszawie. 

Podróże są dość ważnym elementem procesu twórczego Jess Higgs. Wielokrotnie wspominała, że uwielbia zmieniać miejsca zamieszkania i że nie ma tez nic przeciwko nie posiadaniu jednej, stabilnej bazy. Zmiany otoczenia powodują dostęp do zupełnie różnych bodźców, które mają istotny wpływ na to co z danym momencie komponuje i jakie tematy porusza w tekstach.

Wróćmy jednak do muzycznych początków. Po pierwszych dwóch singlach "Uphill" oraz "Fixed", w 2014 roku pojawiło się pierwsze wydawnictwo – EPka "Vacant Space" wypuszczona pod banderą bardzo szanowanej wytwórni Future Classic. Tym samym pierwszy hit, który obiegł praktycznie każdą stację radiową poszukującą dobrej muzyki na świecie. Naturalną kontynuacją tej ścieżki – choć czekać musieliśmy dość długo – było wydanie debiutanckiego longplaya.3 listopada George Maple opublikowała album "Lover". To bardzo intymna podróż po zakamarkach duszy Jess Higs. Dociera ona do miłości i romansów, ale też do tajemnic oraz próby zestawienia miłości z seksem. W tym momencie staje się zrozumiałe, dlaczego artystka szukała tej maski, zza której mogła mówić o tematach trudnych, powszechnie uważanych za wstydliwe. Twierdzi, że muzyka powstaje przede wszystkim dzięki ludzkiej seksualności. To właśnie ona popycha nas do robienia różnych dziwnych i śmiałych rzeczy, a towarzyszące nam uczucia takie jak miłość, pożądanie, czy wrażliwość są nieodłącznymi elementami naszego życia. To co jest godne podkreślenia, to fakt iż mimo eksploracji intymności album nie jest w żadnym momencie wulgarny, a Jess pokazuje zarówno dobre jak i złe odsłony ludzkich zachowań. Jest to też materiał, który w trafny sposób pokazuje jej muzyczną ewolucję – od klubowych brzmień z początków jej kariery, do mieszanki soulu, R&B, popu i elektroniki utrzymanej w klimacie lat 80. To, że album w dużej mierze został też wyprodukowany przez nią osobiście sprawiło, że opowiedziana historia stała się pełniejsza, a dla słuchacza dużo bardziej wiarygodna.