Shigeto

Autor: Krzysztof Kazimierczyk

Zajmująca muzyka Amerykanina będzie wybrzmiewać przez cały tydzień na 91.6 fm . Shigeto artystą tygodnia w Radiu Luz.

 

Jazz miał na niego niewątpliwie największy wpływ. Zachary Shigeto Saginaw dorastał przy tej muzyce, a alias Shigeto przyjął po dziadku mającego japońskie korzenie. Ojciec puszczał mu klasykę przy kawie. Młody chłopak chłonął to, co udostępniała mu scena z Michigan, dopóki sam nie zaczął spędzać czasu przy instrumentach perkusyjnych. Grał w Detroit i Ann Arbor, całkowicie pochłonięty różnymi odcieniami jazzu. 

Uczęszczanie do New School w Nowym Yorku i trzech innych szkół muzycznych w Londynie wykształciło jego słuch. W momencie opuszczenia USA Shigeto szukał zaczepienia i własnego stylu, a punktem wyjścia była scena Detroit. Ucząc się produkcji muzycznej osiągnął etap, w którym mógł ponownie w 2010 roku wrócić w swoje rodzinne strony. Tym razem był już graczem dla Ghostly International, która wyraziła zainteresowanie jego twórczością. Zaowocowało to podpisaniem kontraktu z jego ukochanym wydawnictwem. I pomyśleć, że przekonanie się do używania komputerów i tworzenie na nich elektroniki było wynikiem zachorowania na zapalenie ścięgien…

Trasa koncertowa została zaplanowana szybciej niż się spodziewał. Dorosłość dała mu się we znaki, więc zaczął pracować i interesować przyszłością – chciał być jak najbliżej rodziny. Zawsze mimo wszystko na pierwszym miejscu była dla niego muzyka, więc koniec końców poświęcał jej sto procent swojego czasu. Pierwszy długogrający album nazywał się Full Circle, wydany tuż po trzech świetnie przyjętych: New Crossings EP, What We Held On To EP i Semi Circle EP.

Niektórzy określą to co robi jako jazzhop w połączeniu z elektroniką. Bogactwo rytmicznych kolaży, organiczność brzmienia i łączność przeszłości z teraźniejszością. Tak można by w skrócie opisać twórczość Shigeto. Nie brakuje w tym wszystkim szaleńczego talentu, który według niektórych jest spowity pewnym mistycyzmem we wszystkim co produkuje. 

Shigeto wspomina zwolnienie go z pracy z powodu zbyt częstego grania muzyki – jeździł w trasę co tydzień, a bycie perkusistą wymagało stacjonowania w jednym miejscu. Ostatecznie więc skupił się na muzyce elektronicznej i wybrał wyjazdy oraz występy solowe.

Szukając miłych dźwięków opisuje jak odjandywanie kolorów na wielobarwnej palecie. Łączy kilka różniących się pomysłów naraz, używając tych samych dźwięków. Początek zawsze zaczyna od perkusji. Uważa ten instrument za najlepiej wyrażający jego osobę. Końcowy etap polega na polubieniu któregoś z pomysłu i uformowania go w kompozycje.

No Better Times than Now to album zrealizowany w 2013 roku. Zawiera elementy z poprzednich krążków: Lineage i Full Circle. Przypomina momentami wczesnego Four Teta. Właśnie na tym albumie znalazł się Detroit Part I. To  instrumentalne zawirowanie, które świetnie zestawia elementy hiphopu, jazzu i basu, dając efekt lekkości, które przypodobał sobie Shigeto.

Detaliczność i piękno w utworach jest specjalnością tego producenta. Dobór instrumentów na płytach zawsze stonowany, a czasami też rozproszona forma, która może być efektem częstego improwizowania na koncertach jazzowych.

Cztery lata spowolnienia, by w 2017 roku wydać The New Monday. Materiał w całości oparty na życiu w Detroit, posiadający bardziej taneczne oblicze. Usłyszymy tutaj house’owe kompozycje, którymi przesiąkł w ciągu całego swojego życia.

Nigdy nie był dj’em, a muzykiem jazzowym – ostatnia płyta w dorobku jest po części solidarna z parkietem, ale zawiera sporą ilość innych gatunków, które sobie upodobał. Jak twierdzi, nie wypuszcza piosenek pod określoną kategorię – kieruje się emocjami i wypuszcza po prostu utwory:

"Here’s the track. I don’t need to say I got dumped and I wrote this song, or I don’t need to say my ancestors were in the internment camps and this is my way of expressing it. Just put this track on, you know?" – via XLR8R "In the Studio: Shigeto"