Big K.R.I.T. – The Light

Autor: Marcin Tomaszewski

W ubiegły piątek opublikowany w sieci został kolejny długogrający krążek od KRITa.  W tym przypadku słowo "długogrający" ma szczególne znaczenie, bo 4eva Is A Mighty Long Time to album dwupłytowy. Wspominając rewelacyjne LP Cadillactica nie ma co ukrywać, że oczekiwania były spore – czy nowa płyta jest równie dobra? Ciężko na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć – z jednej strony dwupłytowe wydawnictwo stwarza możliwość zawarcia większej ilości muzyki (w tym przypadku 22 tracki) przez co możemy doświadczyć zdecydowanie szerszego spektrum możliwości i odejścia od scharakteryzowanego konceptu, z drugiej jednak można odnieść wrażenie, że album jest sinusoidą, która w najwyższych punktach przywołuje skojarzenia ze wspomnianą już Cadillacticą, a w najniższych pyta "po co te dwie płyty?". To co jest na pewno jest zauważalne, to dwa oblicza Big K.R.I.T.a Na pierwszej części rapuje bardziej klasycznie – momentami nawet kwadratowo – a na featach pojawia się chociażby T.I. co jest delikatnym romansem w stronę mainstreamu. Na drugiej części KRIT pozwala sobie na dużo więcej muzyki, kompozycje są ciekawsze, bardziej rozbudowane i mniej oczywiste. Świadczy o tym też dobór gości – w jednym z utworów znajdziemy Jill Scott, a w wybranym przez nas mocograju "The Light" pojawiają się: Robert Glasper, Bilal, Kenneth Whalum i Burniss Earl Travis II.

4eva Is A Mighty Long Time zdecydowanie jest albumem wymagającym i zasługującym na kilkukrotne odtworzenie.