Jak je Wrocław?

Autor: Michał Rypel

2/3 mieszkańców Wrocławia jada regularnie poza domem. Dużą ich część stanowią zabiegani studenci, nie zawsze posiadający możliwości, by samemu gotować. Niedawno rozpoczął się nowy rok akademicki. Lokalne jadłodajnie zyskały więc niemało klientów. Pytanie, co mieszkańcy, a w tym studenci jedzą najchętniej?

Utarło się, że ze studencką dietą kojarzą się nam parówki lub gotowe tzw. dania z torebki. Dużą popularnością wśród braci studenckiej cieszą się również bary mleczne, których we Wrocławiu nie brakuje. Widać to w godzinach obiadowych w okolicach szkół wyższych. Istnieją również stołówki stworzone specjalnie przez uczelnie, takie jak ta w Strefie Kultury Studenckiej na Politechnice Wrocławskiej. 

W 2014 roku w mieście naliczono w sumie ok. 800 lokali gastronomicznych. Tylko w ubiegłym roku otworzyło się ok. 230 nowych kawiarni, street-barów i restauracji. Pokazuje to, jak prężnie działa ten rynek we Wrocławiu. Informacje te nie są bez znaczenia. Pokazują, że wrocławianie lubią nowości i dzięki temu jest na nie miejsce w naszym mieście. Nie inaczej jest, gdy zawężymy tę grupę wyłącznie do żaków. Zdaniem Piotra Gładczaka z Wrocławskich Podróży Kulinarnych są oni coraz bardziej chętni na poznawanie nowych smaków – Coraz więcej młodych ludzi je na mieście. Ceny już tak nie odstraszają. Za przyzwoite pieniądze można zjeść całkiem niezłe jedzenie. Street food jest kierunkiem, w którym studenci przodują. Rozwój food trucków wiąże się przecież z tą kulturą młodzieżową. I to jest fajne

Więcej o lokalnej gastronomii, kierunku, w którym zmierza, a także relacji cena-jakość znajdziecie w pełnym wywiadzie z Piotrkiem.