Allah-Las

Autor: Mikołaj Maciejewski

Może w odrobinę chłodniejszy tydzień we Wrocławiu zabieramy Was w podróż do słonecznej Kalifornii. Tam pośród przesypujących się gorących piasków, zawodzących kojotów i zagęszczonego wskutek wysokiej temperatury powietrza poznamy zespół Allah-Las. A ten już w najbliższy czwartek w warszawskim klubie Niebo!

Wszystko zaczyna się tak jak w wielu przypadkach – kumple z liceum w Los Angeles postanowili założyć zespół. Z tym, że tym razem motywem nie było po prostu buntowanie się, czy znalezienie wentyla na stresy i młodzieńcze problemy. Prawdopodobnie Matt Correia, Spencer Dunham i Pendrum Siadatian nigdy nie założyliby zespołu, gdyby nie praca w lokalnym, legendarnym sklepie muzycznymi Amoeba Music. Tam mogli kierować swoje zainteresowanie muzyką w najdziwniejsze rejony, a także dzielić je z innymi pasjonatami. Do tria chwilę później dołączył Miles Michaud, skądinąd też powiązany z muzyką, ale jako prezenter radiowy w lokalnej stacji. I tak w wielkim skrócie zaczęła się przygoda pod tytułem Allah-Las.

Nazwa zespołu co najmniej intryguje. Ale jakby się zastanowić to takich właśnie mamy całkiem niewiele, szczególnie w rockowym światku. Oryginalność nie zawsze jednak jest poprawna politycznie. O co w takim razie chodziło? Zależało im na tym, żeby podkreślić wpływ kultury orientu na południową Kalifornię, pokazać także pewne podobieństwa geograficzne i klimatyczne. W tej nazwie miał być dodatkowo jakiś holy sounding element. Ponad wszystko jednak miała zostawiać spore pole do interpretacji.

Allah-Las mają na koncie 3 albumy: „Allah-Las” z 2012, „Worship The Sun” z 2014 i „Calico Review” z ubiegłego roku. Ich muzykę opisują dość dobrze dwa słowa. To spokój i nostalgia. Paradoksalnie z dość ciepłym brzmieniem znakomicie współgrają gitarowe i wokalne przestery. Melodie płyną tu niczym piasek powolnie przemieszczający się po pustyni. Pogłos dodaje za to ogromnej przestrzeni, oddającej co najmniej widok bezkresnych wód Oceanu Spokojnego u wybrzeży Los Angeles. Nic więc dziwnego, że na zarówno jako surferzy, jak i artyści na tych wodach czują się rewelacyjnie.

Muzycznie najbliżej im do lat. 60 i zespołów takich jak The Kinks, The Zombies czy legend z Los Angeles – The Doors. Słychać tu również wpływy późniejszych zespołów, jak Jesus and Mary Chain (na koncie mają nawet ich cover). Allah-Las jednak raczej stronią od porównań do innych artystów; a większość prób uważają za nietrafione. Swoje  inspiracje za to bardzo chętnie prezentują w autorskim podcaście Reverberation Radio. Co zaskakujące – wcale nie dominują tam zespoły rockowe. Te poza muzyczne również są dość wyraźne. I tak od literatury przez filmy na sztuce współczesnej kończąc. Efektem tego klimatyczne, vintage'owe teledyski, przedziwne plakaty i okładki. Warto sprawdzić także ich stronę internetową, gdzie umieszczane są grafiki i krótkie filmy. Na cześć jednej z kalifornijskich galerii powstał nawet instrumentalny utwór „Ferrus Gallery”.

I czyż nie robi się przyjemnie oglądając teledyski Allah-Las i wsłuchując się w ich, transową, momentami muzykę? Jeśli jesteście przekonani to mamy dobrą wiadomość. Allah-Las już w najbliższy czwartek (24.08) wystąpią w warszawskim klubie Niebo! Przepięknym plakatem, pasującym idealnie do koncepcji wizualnej Allah-Las, to wydarzenie zapowiada Dawid Ryski.