Mount Kimbie ft. King Krule – Blue Train Lines

Autor: Sebastian Rogalski

Wygląda na to, że szufladka "post-dubstep" była jednym z najbardziej bezsensownych pomysłów okołomuzycznych marketingowców. Jak niby ma się jakikolwiek dubstep do najnowszego singla rzekomo post-dubstepowych Mount Kimbie? "Blue Train Lines" to kawał solidnego punka, z odpowiednio brytyjską domieszką artystowskiego snobizmu, jaką niezawodnie zapewnia szalejący tu wokalnie Archie "King Krule" Marshall.

Krule jest zarazem najmocniejszym punktem tego utworu, bynajmniej nie dlatego, że w pełni zaprezentował swój okrutnie niepodrabialny wokal. Podstawą dla jego zdartego głosu jest wyśmienity tekst, który wygląda na wspólne dzieło dwóch T(h)omów: Waitsa i Yorke'a. W tle majaczy też Morrissey. Całość posypano zaś solidną dozą białego proszku wydobytego z kieszeni katany nobliwego noblisty Dylana, jednak to chyba Archie jest prawdziwym autorem tej niby-ballady. Chyba, bo tzw. kredytów, jak to często bywa z wydawnictwami przedpremierowymi, można się póki co jedynie domyślać. Nic to jednak nie przeszkadza w delektowaniu się maniakalno-depresyjną historią, której motywami przewodnimi są kobiecy układ krwionośny, problem brzękającego w kieszeni bilonu oraz spożywanie posiłków w najmniej odpowiednich momentach.

A co do szufladkowania, to nowej płyty Mount Kimbie szukajcie już 8 września w rubryce "post-post-folk-punk-ethereal-glam-art-step-shoegaze-pop". Ech, gdzie się podziały dawne, poczciwe "nowe brzmienia"?