Drake

Autor: Łukasz Lorenc

Ubiegłoroczny album Views nawet przez największych fanów rapera został uznany za najmniej atrakcyjny w karierze Drake’a. Mówiło się o kryzysie, przeroście formy nad treścią, ale pojawiły się i ostrożniejsze głosy, że to tylko wypadek przy pracy, a zarzuty w stronę muzyka to spora przesada. Zawód z pewnością wynikał z wysokich oczekiwań po świetnych Nothing Was The Same i If You're Reading This It's Too Late. Natomiast Views mimo słabszej warstwy muzycznej i tak pobijała rekordy popularności i to na niej znajdziemy wielki hit Hotline Bling, który można było usłyszeć praktycznie wszędzie, zaczynając od stacji radiowych i telewizyjnych, kończąc na klubach i coverach zainspirowanych fanów.

Drizzy wrócił z nowym materiałem i wyjaśnił wszelkie wątpliwości. More Life określa jako playlistę rewolucjonizując podejście do formatu mixtape'u. I trochę tak jest, że możemy poczuć się jak przy słuchaniu starannie wyselekcjonowanych nagrań użytych w radiowej audycji (tu nawiązanie do OVO Sound). Z tą różnicą, że słuchacze otrzymują wyłącznie premierowe nagrania. Nie mogło stać się inaczej – w tym tygodniu na 91.6 FM króluje Drake, Artysta Tygodnia w Radiu LUZ!

Na najnowszym More Life znajdziecie słodkie ballady, ale i brudne, pełne agresywnych linijek bangery, które trudno zlekceważyć.  Drake ma dwie twarze, a spaja je jego egocentryczne podejście. Charakter głównego bohatera najlepiej obrazuje sama twórczość: zdecydowanie drapieżny krążek to If You’re Reading This It’s Too Late w porównaniu z debiutanckim Thank Me, Later… Jeśli szukacie balansu to sprawdźcie listę z tegorocznego krążka!

 

Aubrey Graham dorastał w jednej z dzielnic Toronto, dokładniej Forest Hill. Większość wakacji spędzał u ojca w Memphis. Zanim skleił pierwszy mixtape, zyskał rozpoznawalność przez ekrany telewizorów, odgrywając rolę koszykarza w serialu Degrassi: Nowe Pokolenie i tak nieprzerwanie przez 8 lat! W 2006 roku wypuścił Room for Improvement, a rok później Comeback Season. Przez 3 lata bujał się bez kontraktu, budując swoją pozycję i respekt na scenie hip-hopowej. Wkrótce dostrzegł go Lil Wayne, oferując Drake’owi udział w trasie koncertowej. W czerwcu 2009 roku Drake stał się podopiecznym oficyny Weezy’ego, czyli Young Money Entertainment. Konsekwencję tego ruchu był minialbum So Far Gone, który uzyskał złoty status, sięgając szóstego miejsca na liście Bibloardu w momencie debiutu.

 O Drizzym było co raz głośniej, a to… dopiero początek złotej ścieżki kariery.

Na swój oficjalny, debiutancki krążek pt. Thank Me Later – Drake zaprosił takich artystów jak Jay-Z czy Alicia Keys, o czym większość startujących raperów ze Stanów mogło pomarzyć. Opieka wytwórni Young Money otworzyła przed Kanadyjczykiem szereg możliwości, z których ten umiejętnie skorzystał. Przysłowiowe „boom” w karierze rapera nastąpiło jednak przy okazji premiery drugiego albumu, a miało to miejsce 6 lat temu. Płyta Take Care zadebiutowała na 1 miejscu listy Billboard, a 2 lata później autor materiału odebrał nagrodę Grammy za najlepszy rapowy album na świecie.

Po wielkim sukcesie płyty Take Care, Drake zrozumiał, że warto wziąć sprawę w swoje ręce i pracować na własny rachunek. Już rok wcześniej, a więc w 2010 roku powołał do życia October’s Very Own Festival w rodzinnym Toronto, do którego zapraszał znajomych z branży, a wystąpili m.in. Jay Z, Eminem czy Faboulous. Kolejnym krokiem było stworzenie własnej marki, która wchłaniała koncepcję wytwórni OVO Sound z działalnością radiową, odzieżową czy filmową. Aktualnie pod skrzydłami OVO znajdują się m.in. Majid Jordan czy PARTYNEXTDOOR. Nie da się ukryć, że Drake poprzez swoją charyzmę zbudował popularność, dzięki której ma potężny wpływ na popkulturę. Składają się na to wszelkiej barwy memy, gify i inne elementy graficzne, ale i fakty o objęciu przez rapera roli ambasadora klubu NBA Toronto Raptors po hedonistyczne motto, które wypowiadało większość młodych ludzi w dzisiejszych czasach, mianowicie You Only Live Once, znane w skrócie jako YOLO i definiowane jako carpe diem nowego pokolenia.

   

 

Po wydanym w 2013 roku materiale pt. Nothing Was The Same, magazyn Rolling Stone napisał:

Drake to ludzki raper. Inteligentny dzieciak, który jest w konflikcie ze sławą, sercem, rodziną, wszystkim oprócz potencjału swojego mikrofonu. To co sprawia, że jego samotność jest fascynującą podróżą, to waga emocji wsparta bitami.

To wszystko prawda, ale i z tego powodu Drake bywał też w konflikcie… ze sceną. Wyjątkowy charakter, który wypracował sobie jako artysta nie zawsze szedł w zgodzie z opiniami innych raperów. W ten sposób wszedł w konflikt m.in. z Chrisem Brownem, Pushą T, Kidem Cudim, a nawet swoimi dobrymi kumplami jak Lil Wayne, Eminem czy Tyga. Jeden z najgłośniejszych beefów z udziałem Drake’a to ten z Meek Millem, który jednogłośnie wygrał… nasz Artysta Tygodnia. Mimo łatki emo-rapera, którą wielu Drake’owi przypina, trudno dyskutować z celnymi i szorstkimi wersami, które rzucał w stronę Meeka w takich numerach jak Charged Up czy Back To Back. Co ciekawe, ten drugi został nawet nominowany do nagrody Grammy, a Drake nie omieszkał wyśmiać MC z Philly grając koncert w jego mieście: Drizzy rapując na żywo zamienił kilka słów w swoich utworach, które przekręcił w punchline’y użyte w stronę oponenta, podsycając zwycięski beef. Od tej pory, co ciekawe, zaczepki w stronę Kanadyjczyka ustały, a ten, skupił się na swojej karierze.

Wzbudzanie skrajnych opinii i emocji na temat własnej osoby to Drake’a specjalność. MC z Toronto to postać wielowymiarowa. To jeden z niewielu artystów ze świata hip-hopu, który bez skrupułów może nazwać się wokalistą, piosenkarzem. Posiada swoją nastrojową konwencję, styl, który wypracował przez lata w branży. I przez to jest kontrowersyjny, ponieważ ślizga się pomiędzy artystycznymi skrajnościami. I za to jedni go kochają, a drudzy… nienawidzą. Trzeba to jednogłośnie przyznać: Nie ma obecnie drugiego, który łączy niepodważalną, światową popularność z szacunkiem różnych środowisk muzycznych, a to wypadkowa jego sukcesu, na który przekłada się nie tylko ilość sprzedanych egzemplarzy, ale też pozytywny odbiór mediów czy wysokie miejsca na listach najlepszych albumów wydanych w ciągu ostatnich kilku lat. To wszystko ma Drake.

Pamiętacie moment, gdy Drake zastąpił headlinera Open'er Festival w Gdyni? Pojawiła się lawina komentarzy, że to jeszcze lepsza informacja. Geniusz i obecnie najbardziej doceniany raper, jakim jest Kendrick Lamar to jeden z tych, który karierę Drake’a nieustannie wspiera. Symbolizuje to choćby film krażący po internecie, w którym popularny K-Dot  prowadząc samochód nuci i podśpiewuje jeden z singli reprezentanta Toronto, pt. Controlla. To pstryczek w nos dla konserwatywnych fanów hip-hopu, dla których postać Drake’a wydaje się być zbyt ekscentryczna. Drizzy mimo konfliktów cieszy się sporą przychylnością sceny, nie tylko tej rapowej. Oprócz wspomnianego Kendricka czy Kanyego Westa z dużą sympatią o Artyście Tygodnia wypowiadała się m.in. Adele. Niewiele osób wie, że Drake był także autorem tekstów Dr. Dre, Alicii Keys czy Jazza Cartiera.

 

Album More Life, który pojawił się w sieci 18 marca,  przez samego Drake’a nazywany jest… playlistą. Sugestia ta wynika z chęci utrzymania radiowego kontekstu.  W takim wypadku nie mogliśmy postąpić inaczej, pochylając się nad głębiej nad twórczością Kanadyjczyka. Płyta pojawiła się nakładem wytwórni Cash Money i tak jak poprzednie krążki pobija rekordy streamingowe w serwisach Tidal czy Spotify.