Childish Gambino

Autor: Michał Rypel

Aktorstwo i muzyka od dawna idą w parze. Warto przytoczyć chociażby dokonania Elvisa Presleya czy Beatlesów, którzy sukcesy wydawnicze łączyli z promocją na srebrnym ekranie. Działało i działa to także w drugą stronę. Aktorzy schodzą z desek teatru czy sprzed kamery, by występować w roli piosenkarzy, raperów itp. Tu kłaniają się przykłady Talor Momsen, Drake'a, Jared'a Leto czy Donalda Glovera. Ten ostatni właśnie, jako aktor, reżyser, scenarzysta, komediant oraz jako muzyk, występując pod aliasem Childish Gambino, w tak wielu dziedzinach pokazuje bardzo różne, a jednak wciąż zdecydowane i wiarygodne oblicza.

Glover urodził się 1983 roku w Kalifornii, choć swoje dzieciństwo spędził w stanie Georgia, gdzie uczęszczał do liceum. Rodzice, Beverly i Donald Senior, przez 14 lat służyli jako rodzina zastępcza, co nie pozostało bez wpływu na rozwijającego się Donalda. W 2006-stym ukończył studia artystyczne, związane z tworzeniem scenariuszy, na Uniwersytecie w Nowym Jorku. Już jako młody chłopak, Glover myślał karierze związanej z telewizją: bądź od strony aktorskiej, bądź od strony scenarzysty. Po studiach chłopak trafił prosto do stacji NBC, gdzie zajął się pisaniem skryptów do serialu 30 Rock, w którym również sporadycznie pojawiał się jako aktor. Jeszcze w trakcie pracy nad serialem, rosły w nim poważne plany co do tworzenia muzyki.

W marcu 2008 Glover wydał swój debiutancki mixtape jako Childish Gambino. Pomysł na alias wziął z sieci, a dokładniej z generatora pseudonimów w klimacie Wu-Tang Clan. Materiał nazwany Sick Boy to z jednej strony prezentacja delikatnego, nieociosanego flow i nierzadko odważnych beatów, nadających wyrazistości temu krążkowi, który jako całość podchodził pod niskobużetowy, lekko zabrudzony rap. Zamieszczone na nim utwory do dzisiaj mogą brzmieć na nieco przekombinowane, choć mają w sobie pewien specyficzny urok. Już rok później do sieci trafił drugi mixtape Gambino pt. Poindexter. Choć nie jest to wciąż dzieło wysokich lotów, rozpędziło nieco tryby kariery Donalda.  Ta jednak rozkwitała w kontekście dużego ekranu. Między wypuszczeniem pierwszych dwóch krążków, skupił się na komedii. Współtworząc grupę Derrick Comedy, wraz z czterema innymi artystami wypuścił pełnometrażowy film, Mystery Team – lekką historię trójki młodych chłopaków podających się za detektywów. Młodzieżowy charakter i niewybredny humor okazały się jednak niewystarczające, by obraz odniósł komercyjny sukces. Rok po jego premierze, w niemal miesięcznym odstępie ukazały się dwa kolejne mixtape-y Gambino. Część pierwsza i druga projektu I AM JUST A RAPPER. Choć materiał jest mocno nierówny i pełen niekonwencjonalnych rozwiązań produkcyjnych i tekstowych, przysporzył on artyście sporo popularności.

Pierwsza EP-ka to zawsze twardy dowód, że artysta rozwija się i sięga po coraz porządniejsze środki i ciekawsze formy. Tak właśnie uczynił Gambino, dzieląc się w 2011-stym roku swoim pierwszym EP. Pozbawiony tytułu, krążek zawiera pięć mocnych, dopieszczonych numerów, wywracających obraz autora wcześniej publikowanych, frywolnych mixtape-ów do góry nogami . Ewidentnie Glover chciał wskoczyć na wyższą półkę i osiągnął ten cel bez większych problemów. Poświadczyć o tym mogą utwory takie jak świetnie skomponowany “Be Alone” czy chwytliwy i energetyczny, znany wielu “Freaks and Geeks”, który doczekał się nawet wideoklipu. W tym samym roku ukazał się równiez jego pełnowymiarowy debiut w postaci krążka "Camp", którym nakreślił swoją sylwetkę artystyczną i podzielił nieco środowisko fanów. Wszystko przez bardzo wyrazisty, ale dla wielu przerysowany styl, który prezentował. Mimo to, znane już utwory, takie jak "Bonfire" czy "Heartbreak" zaistniały w świadomości słuchaczy i kaząły czekać, co wydarzy się dalej. 

Kolejne dwa lata to czas poważnych premier. Rok 2012 przyniósł premierę mixtape-u "Royality", na którym GLover zgromadził niebagatelną grupe gości. Wśród nich wymienić warto ScHoolboy'a Q, Ab-Soul'a, RZA, Ghostface Killah, Dannego Browna czy Becka. Młody raper dał zatem pokaz umiejętności współpracy z dużo bardziej doświadczonymi i załśużonymi twórcami, których obecność bez wątpienia wniosła do materiału dużą różnorodność. Ta jednak, mogła na dłuższą metę wydać się męcząca czy irytująca.  Nie byłato w żadnym razie tragednia, choć potrzebne było coś, co zaprezentuje twórczość Gambino w bardziej poukładanej formie. Najwidoczniej Amerykanin potrzebował tylko roku, żeby wydać kolejny materiał, tym razem jako swój drugi longplay. Zatytułowany "Becouse The Internet", krążek jest niemal godzinną podróżą po wyobraźli lekko zgorzkniałego, młodego człowieka szukającego swojego miejsca we współczesności. Mieszane recenzje to efekt nierówności i wielowątkowości, bardzo rozwarstwionych producji, imponujących natomiast kolorowością i tryskających inwencją. 

Ciekawym pomysłem ze strony promocji było wydanie w dwa dni dwóch premierowych wydawnictw. 2 i 3 października 2014 pojawiły się, najpierw siódmy w karierze Gambino mixtape "STN MTN", a potem drugie EP pt. "Kauai". Dobrze przyjęta, podwójna dawka materiału okazała się strzałem w dziesiątkę zarówno pod względem kreacji, jak i obranego kierunku w rapie. Wśród artystów, którzy mieli swój udział przy tworzeniu krążków, znaleźli się m.in. Jaden Smith, Timbaland i Mike Will Made It, zatem skromniej niż w latach ubiegłych, jednak przez to całość mniej się rozjeżdżałai  pozwalała na jednolite, płynne słuchanie. W tym samym roku Donald Glover został nominowany do dwóch nagród grammy: Best Rap Album za"Becouse The Internet" oraz Best Rap Performance​ za singiel "3005". 

W odniesieniu do jego wszystkich dotychczasowych osiągnięć, najbardziej sprzyjającym okresem kariery Gambino okazuje się, zmierzający ku końcowi, rok 2016. Warto zacząć od sukcesu nowego serialu pt. Atlanta, napisanego, wyreżyserowanego i po części zagranego przez Glovera. Obraz był w tym roku nominowany do Złotych Globów, a będzie kontynuowany również w 2017. Drugim sukcesem z pewnością można nazwać wygranie kastingu na rolę w spinoffie ekranizacji Gwiezdnych Wojen, gdzie artysta wcieli się w rolę Lando Calrissiana – dawnego przyjaciela, a późniejszego wroga Hana Solo. No i na końcu, fenomenalny powrót i przy okazji zwrot o 180 stopni, czyli najnowszy, trzeci longplay pt. "Awaken, My Love!". Unikatowa kreacja, czerpiąca garściami ze spuścizny soulu i funku lat 70-tych i przenosząca te stylistyki na współczesny grunt. Wokalnie również wielka przemiana. Glover rezygnuje z efektów, na rzecz zmienia barwy w naturalny, wytrenowany sposób pozwalający na osiąganie wyższych rejestrów. Różnorodny emocjonalnie, czego nie dało się zbytnio uniknąć przy temperamencie artysty, choć bardzo zjadliwy jako całość materiał.