Nicolas Jaar

Autor: Szymon Baczyński

Kto by pomyślał, że można zmusić słuchacza do tańca i do refleksji jednocześnie. To sztuka, która właśnie udała się Nicolasowi Jaarowi – nowojorczykowi o chilijskich korzeniach, sukcesywnie uciekającemu przed gatunkowym zaszufladkowaniem od początku muzycznej kariery. 30 września ukazał się album Sirens. I właśnie z okazji wydania tego, być może przełomowego dla muzyki elektronicznej, krążka Nicolas Jaar jest Artystą Tygodnia w Radiu LUZ.

 

nico jaar1

 

Początkom kariery Nicolasa Jaara zdecydowanie sprzyjało miejsce, w którym żył mając 17 lat i żyje nadal – Nowy Jork. W tej metropolii, otwartej na indywidualności i wielokulturowość, chilijskie korzenie właściwie sprzyjały płynnemu rozwojowi muzyka. Nicolas wystartował w 2008 roku EPką zatytułowaną The Student. Z perspektywy 2016 tytuł mówi wszystko o jej zawartości. The Student to pierwsze szkice tego, co było regularnie rozwijane na kolejnych wydawnictwach, czyli oryginalne, szumiące downtempo okraszone organicznie brzmiącym pianinem. Na tym uniwersytecki poziomie Nicolas Jaar pozostał jednak jedynie przez moment.

 

Płyta Space Is Only Noise okazała się być największym wybuchem talentu młodego geniusza. Artyście udało się stworzyć coś już na pierwszy rzut oka będącego produktem wysokiej klasy. Filtrując muzykę taneczną przez wrażliwość Jaara powstało 14 kompozycji pełnych impresji, przywodzących na myśl jakieś piękne miejsce. Beaty swoją kruchością sprawiają wrażenie jakby były z porcelany, a całości smaku dodaje niezawodne pianino.

 

nico jaar

 

Po sukcesie Space Nicolas Jaar odczuwał zrozumiały ciężar. Obawiając się krytyki ze strony słuchaczy, tymczasowo zajął się produkowaniem muzyki innych. Na szczęście, na swojej drodze spotkał Dave’a Harringtona, gitarzystę, ale przede wszystkim otwartego i uzdolnionego artystę, z którym się zaprzyjaźnił. Wynikiem ich znajomości jest projekt Darkside, stanowiący niepowtarzalną mieszankę elektroniki z gitarą, trudną do powiązania z jednym konkretnym gatunkiem muzycznym. Wydany w październiku 2013 roku album Psychic na nowo katapultował 23-letniego Nico i jego partnera na piedestał w muzyce alternatywnej.

 

3 lipca 2014 roku duet zjawił się na Openerze, by dać polskim fanom widowisko z innej planety, które zapisało się w piętnastoletniej historii festiwalu jako jeden z najbardziej pamiętnych koncertów. Na entuzjastyczne opinie Nicolas Jaar i Dave Harrington zasłużyli między innymi bezbłędną grą świateł, przenoszącą psychodeliczne show o poziom wyżej. Hipnotyczne, wydłużone kompozycje uderzały ze sceny rzadko spotykaną estetyką. Opłaciło się dążenie duetu do perfekcji. Występ Darkside na Tent Stage nabrał rangi ikonicznego wydarzenia, do którego w kolejnych edycjach odnosiło się inne występy z gatunku tych tajemniczych. Właściwie cały rynek festiwalowy tęskni dziś za trasą promującą album Psychic.

 

 

Drugi pełnoprawny longplay Nicolasa Jaara ukazał się 30 września tego roku, jednak Sirens to element większej układanki. Zaczęło się bowiem od Nymphs – rozciągniętej w czasie serii świetnych rozbudowanych singli, złożonych ostatecznie w jedno wydawnictwo, które mimo wszystko trudno oceniać w kategorii albumu.  Część druga – Pomegranates to intrygująca interpretacja awangardowego filmu The Colour of Pomegranates. Płyta stanowi alternatywny soundtrack do dzieła Sergeia Parajanova z 1969 roku. To zbiór psychodelicznych szaleństw produkcyjnych, ale i ukryte gdzieniegdzie typowe Jaarowskie melodie. I wreszcie wspomniane Sirens – dopełnienie tej osobistej trylogii i jednocześnie spójnej całości.

 

Na swoim najnowszym krążku Nicolas Jaar po raz kolejny zaskakuje. Cierpliwością, wrażliwością czy poetyckością. Inteligencja muzyka przejawia się w dbałości o detale i panowaniu nad dźwiękami. Jeden ze znaków rozpoznawczych Nico, czyli organicznie brzmiące improwizacje klawiszowe wrastają w pojawiający się znikąd motoryczny beat. Krążek skonstruowano tak, by słuchacz nie chciał, aby się skończył. Na początku bez pośpiechu. Dźwięki dobiegają z różnych kierunków. Pod koniec jest intensywnie, a mnogość niuansów przytłacza, ale i sprawia, że chce się przesłuchać Sirens kolejny i kolejny raz, aby odkryć ich jeszcze więcej.

 

sirens cover

 

Twórczość Nowojorczyka już wcześniej była naładowana podtekstami i odwołaniami, na przykład do muzyki rozrywkowej sprzed 60lat, w zdumiewający sposób przenosząc wokal Raya Charlesa do współczesnych realiów. Na płycie Sirens muzyka taneczna być może po raz pierwszy zyskała wątek polityczny, ale i historyczny. „Ya dijimos no pero el si esta en todo”, czyli “Powiedzieliśmy NIE, ale TAK jest we wszystkim” – to słowa widniejące na okładce najnowszego krążka Jaara. Są też zawarte w tekście „No” zaśpiewanego po hiszpańsku. Nawiązują one do trudnej sytuacji politycznej w Chile za czasów panowania Augusto Pinocheta – okrutnego dyktatora. Ściśle związany z tym jest wątek rodzinny Nico. Jego chilijski ojciec, Alfredo Jaar to zaangażowany społecznie artysta. Jest autorem kolejnego napisu, który znajdziemy na okładce albumu. „This Is Not America” poddaje pod wątpliwość, czy aby na pewno mieszkańcy Stanów Zjednoczonych powinni nazywać swój kraj po prostu Ameryką. Na Sirens mamy zatem bardzo osobistą, międzypokoleniową korespondencję Nico z ojcem.

 

Przy całej tej misternej układance, którą tworzy Nicolas Jaar wokół swojej kreacji, wcale nie ma znaczenia czy odkryjemy wszystkie tajemnice piosenek na Sirens. Te kawałki po prostu bronią się same. Dotychczasowe eksperymenty Jaara z hip-hopem, housem czy psychodelicznym rockiem tak naprawdę nie wiążą go ściśle z żadnym gatunkiem, a tylko pokazują, że w przyszłości możemy się po nim spodziewać wszystkiego, choć oczywiście przy zachowaniu jego indywidualnego stylu. A skoro dotychczas opłaciło mu się realizowanie tak szalonych pomysłów jak wplatanie polityki do muzyki tanecznej, już niebawem stanie się absolutnym numerem jeden w instrumentalnej elektronice… o ile jeszcze nim nie jest.