Radosław Sikora “Husaria pod Wiedniem 1683” (Miłosz Szymczak)

Autor: programowy

Radosław Sikora “Husaria pod Wiedniem 1683”

wyd. Erica

Miłosz Szymczak

 

 

Bij, zabij! – z tymi słowami na ustach husarskie chorągwie rozpoczynały szarżę na turecką armię. O tym, co tak naprawdę działo się w tumanach kurzu, pośród świstu strzał, furkotu piór, rżenia koni i trzasku kruszonych kopii, opowiada Radosław Sikora w swoim trzecim już dziele poświęconym elitarnej, polskiej kawalerii.

 

“Husaria pod Wiedniem 1683” to wiarygodny opis tej jednostki w realiach XVII wieku. Oprócz jej roli w odsieczy wiedeńskiej, w publikacji Sikorskiego przeczytamy również o strukturze i taktyce husarskich chorągwi, pochodzeniu służących w nich żołnierzy oraz ich uzbrojeniu i wyposażeniu. Książka po przekartkowaniu przywodzi na myśl pracę doktorską: setki tekstów źródłowych, obszerna bibliografia oraz przypisy, które w swojej objętości mogą stawać w szranki ze współczesnymi wydaniami Pisma Świętego. Z pewnością nie zachęcają one przeciętnego czytelnika do sięgnięcia po tę pozycję, dlatego pragnę pokazać, że wbrew pozorom może być ona interesująca nawet dla tak historycznego laika, jak ja.

 

Niewątpliwym plusem jest wiarygodność pracy. Autor zamieścił w niej większość wykorzystanych tekstów źródłowych, dzięki czemu nie musimy szukać ich w stuletnich książkach-widmo czy włamywać się nocą do archiwów narodowych. Są one podane w oryginale – czytanie polskich zapisków sprzed prawie 400 lat było dla mnie ciekawym doświadczeniem. Natomiast teksty obcojęzyczne autor, chcąc być bardziej wiarygodnym, umieszcza w swoim dziele zarówno w oryginalnym języku, jak i w bezpośrednim tłumaczeniu na język polski, wykonanym specjalnie na potrzeby książki. Z takim ubezpieczeniem śmiało wysnuwa nowe wnioski oraz obala tezy głoszone przez kolegów po fachu.

 

“Husaria pod Wiedniem 1683” jest pisana w stylu popularnonaukowym, stąd zastosowane w niej słownictwo jest zrozumiałe, choć nie obejdzie się bez znajomości tak podstawowych terminów jak “kopia” czy “kolczuga”. Poza tym prawie na każdej stronie znajdują się przypisy, które poza odsyłaniem do literatury pomocniczej obszernie tłumaczą trudne terminy oraz objaśniają fakty, do których odwołuje się autor. Dodatkowo pośrodku elegancko wydanej książki w twardej oprawie znajdziemy ponad 60 stron kredowego papieru z ilustracjami, które nierzadko służą autorowi za materiał dowodowy.

 

Książkę bezproblemowo czyta się od początku do końca, ponieważ tworzy ona logiczny ciąg, w którym poznajemy husarię od podstaw, obserwujemy jej przejazd na uroczystości koronacji króla Jana III Sobieskiego, a następnie wraz z polską armią ruszamy na odsiecz do obleganego przez Turków Wiednia.

 

Myślę, że lektura “Husarii pod Wiedniem 1683” i tym samym uczestnictwo w glorii niepokonanej polskiej kawalerii z pewnością osłodzi gorycz po druzgocącej klęsce niedawno wyprodukowanego “filmu” o tej samej tematyce.