Destroyer – Kaputt

Autor: Kuba Żary

Kanada indie rockiem silna. Dziewiąty longplay (jednocześnie trzynaste wydawnictwo w ogóle) w karierze grupy Destroyer tylko tę tezę potwierdza.

Destroyer to właściwie Daniel Bejar, 39-letni niezależny kanadyjski kompozytor i wokalista pochodzący z Vancouver. Znany jest przede wszystkim z występów w The New Pornographers – ale nie tylko. Wraz z członkami grupy Frog Eyes oraz Wolf Parade stworzył inną supergrupę indie rockową Swan Lake, obecnie współpracuje również ze swoją partnerką życiową, Sydney Vermonts, w grupie Hello, Blue Roses. Rozstrzygnięcie, czy Destroyer to jego solowy projekt i pseudonim sceniczny nie jest takie łatwe – od 1995 roku, kiedy świat pierwszy raz o Destroyerze usłyszał, skład zespołu falował – czasami na scenie było ich kilkoro, czasami Dan pozostawał na niej sam. Niezależnie jednak od liczby członków mózgiem projektu zawsze był Bejar.

Projekt jest często porównywany do Davida Bowie, a sam Dan przyznaje się do inspiracji dokonaniami Pavement i Guided by Voices, jak również innymi indie i shoegazowymi zespołami. Styl jaki Destroyer reprezentuje (według samego twórcy) to “europejski blues”. I choć w uszach Europejczyka zawsze będzie to brzmiało zabawnie, w kręgu północnoamerykańskim “europejskość” symbolizuje oryginalność i wyrafinowanie, przekraczanie granic, których Amerykanie przekroczyć nie mają odwagi. “Kaputt” to jednak płyta, która z amerykańskich doświadczeń czerpie pełnymi garściami – wydawnictwo mocno inspirowane muzyką końca lat 70-tych, pełne subtelnych gitar, saksofonu (który dawno nie brzmiał tak dobrze), trąbek, fletów. Najnowszy materiał Destroyera aż roi się od potencjalnych singli, żeby wymienić tylko „Savage Night at the Opera”, „Chinatown” czy wreszcie sam title track. “Kaputt” potwierdza to, co wiedzieliśmy już od dawna – Bejar cannot do it wrong.