Iron and Wine – Kiss Each Other Clean

Autor: Kuba Żary

Choć podpisał kontrakt z wielką wytwórnią, Sam Beam nie stracił nic ze swoich muzycznych ideałów – czwarty album jest tak dobry, jak można się tego po Iron & Wine spodziewać.

Iron & Wine to pseudonim artystyczny pod którym występuje i nagrywa płyty Sam Beam, amerykański wokalista, gitarzysta i kompozytor. Muzycznie projekt od początku oscylował pomiędzy folkiem, alternative country oraz indie rockiem. Beam pochodzi z Południowej Karoliny, a mieszka obecnie na Florydzie. Ukończył Florida State University Film School, przez jakiś czas wykładał sztukę filmową na Miami International University of Art & Design. Właśnie jego filmowa praca podpowiedziała mu nazwę dla muzycznego projektu – pochodzi ona od suplementu diety o nazwie „Beef, Iron & Wine”, na który natrafił w sklepie podczas kręcenia tam filmu.

Ostatni longlplay Beama został wydany w 2007 roku – “The Shepherd’s Dog” jest do dziś uznawany za jeden z najlepszych albumów tego roku. Na następce politycznie inspirowanego albumu trzeba było długo czekać – dopiero w listopadzie zeszłego roku pojawiły się w sieci pierwsze dźwięki z nowego wydawnictwa. “Kiss Each Other Clean”, pierwsza płyta wydana nie dla niezależnego Sub Popu, a dla mejdżorsa – Warnera, stanowi pewien kompromis pomiędzy estetyką wielkiej wytwórni a stylem Beama. Album jest bardzo radio-friendly – najbardziej chyba w dorobku Iron & Wine. Jednocześnie trudno czynić z tego zarzut, bo talent Beama słychać na niej w każdym kawałku. Jak mówi sam artysta, płyta została zainspirowana muzyką lat 70-tych, kawałkami, które słyszał wsiadając do samochpdu rodziców. I nawet jeśli nie jest się fanem takiego sentymentalizmu, to warto pozwolić Beamowi trochę powspominać. W końcu to zdolny chłopak i kto wie, może jego dziecięce wspomnienia wciągną i nas?