Aloe Blacc – Good Things

Autor: Kuba Żary

Drugi solowy album wokalisty z Los Angeles, który pilotował singel “I Need A Dollar”, łączący tradycję muzyki soulowej spod znaku Marvina Gaye’a z współczesnym, gorzkim komentarzem na temat pauperyzacji amerykańskiego społeczeństwa.

„I Need A Dollar” to utwór skrojony na miarę obecnego kryzysu, którego końca – zwłaszcza w odczuciu najbardziej nim dotkniętych społeczności – nie widać. Ten utwór to jakby współczesna wersja słynnego songu z czasów Wielkiej Depresji – „Buddy, Can You Spare A Dime”. Nie dziwi, że „I Need A Dollar” otwiera album i narzuca mu pewien ton goryczy, poczucia zawiedzionych nadziei, rozczarowania i frustracji. Mimo że wcześniej silnie związany był ze sceną hiphopową, a konkretnie formacją Emanon, Blacc (właściwe nazwisko Egbert Nathaniel Dawkins III) na swych dwóch solowych płytach całkowicie odcina się od bojowości charakterystycznej dla tego nurtu i nawiązuje do klasycznej, bardziej refleksyjnej narracji dawniejszych gigantów soulu: nie tylko wspomnianego Gaye’a, ale i Sama Cooke’a, Ala Greena czy Stevie Wondera. Ten absolwent University of Southern California, zabłysnął jako utalentowany wokalista, multiinstrumentalista, aranżer i producent doskonale przyjętym albumem „Shine Through” (2006). Do nagrania swego drugiego albumu zatrudnił już jednak renomowanych producentów Leona Michela i Jeffa Silvermana. Efektem jest bodaj najlepszy neo-soulowy album ostatnich lat, a największym na nim zaskoczeniem może być całkiem na nowo odczytany utwór „Femme Fatale” z repertuaru The Velvet Underground.